facebook youtube twitter


Futbol Wyniki Wyślij nam wynik meczu
 

E: Udana pogoń Wisły

E: Udana pogoń Wisły

Ekstraklasa: 24.10.2014 r. - Kraków
Wisła Kraków - Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:2 (0:1)
Dariusz Pietrasiak 62 (s), Łukasz Burliga 75, Semir Štilić 85 (k) - Maciej Iwański 38, 55 (k) 

Sędziował: Marcin Borski (Warszawa).
Żółte kartki:  Boguski - Deja, Chmiel, Sloboda, Tomasik, Iwański. 
Czerwone kartki: Piotr Tomasik (84,, za dwie żółte), Adam Deja (86, za brutalny faul). 
Widzów: 10709.

Wisła: Buchalik - Burliga, Guzmics, Dudka, Sadlok - Stępiński (46 Guerrier), Uryga, Garguła (46 Sarki), Štilić, Boguski - Brożek. 
Podbeskidzie: Peškovič - Sokołowski, Pietrasiak, Staňo, Tomasik - Chmiel (89 Górkiewicz), Deja, Iwański, Sloboda, Pazio (68 Malinowski) - Demjan (82 Korzym). 

Wisła Kraków pokonała na własnym stadionie Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:2, mimo że przegrywała już dwoma golami. Po tym spotkaniu Wisła aktualnie jest liderem rozgrywek.

 

 

W piątkowy wieczór przy Reymonta 22 pojawiło się Podbeskidzie - drużyna lepsza od samej Barcelony. Wszak Katalończycy na stadionie Wisły tracili gole i przegrali mecz, zaś bielszczanie dotychczas nie zaznali ani goryczy porażki, ani nawet straty gola. Wisła podbudowana wysokim 5:0 w Zabrzu chciała wreszcie wygrać z Góralami.


Chęci przełożyły się na czyny i od pierwszych minut gospodarze raz za razem sunęli na bramkę Peskovicia. Już w drugiej minucie po akcji Brożka wiślacy mieli rzut rożny. Kolejne akcje przyniosły strzały Dudki i Stępińskiego. W 9 minucie tuż, tuż przed polem karnym sfaulowano Stilicia. Rzut wolny wykonywał Sadlok i niewiele brakowało, a po mocny strzale obrońcy piłka zatrzepotała w siatce gości. W 17 minucie bramkarz gości wyszedł z bramki do szarżującego Brożka, piłka trafiła jednak do Boguskiego, który z kilkunastu metrów chybił ku rozpaczy swojej i kolegów z zespołu. Goście nie murowali jedynie swojej bramki i od czasu do czasu przedzierali się w pole karne Buchalika. Strzały Demjana, Chmiela czy Iwańskiego nie dawały jednak efektu bramkowego. Do czasu. Oto bowiem w 38 minucie Demjan zagrał do Iwańskiego, a pomocnik z Bielska uderzył po nodze Garguły, co zmyliło Buchalika nie dając mu szans na obronę tego strzału. W 44 minucie powinno być 0:2. Pietrasiak miał wymarzoną sytuację, jednak fatalnie przestrzelił.

 

Po przerwie nastąpiły dwie zmiany – z boiska zeszli Garguła i Stępiński, a ich miejsce zajęli Guerrier i Sarki. Szybcy skrzydłowi mieli zapewnić Wiśle szybkiego gola dającego remis. Nim jednak na dobre się rozegrali, musieli odrabiać dwubramkową stratę. W roli głównej wystąpił i tym razem Maciej Iwański. Najpierw uderzył z dystansu trafiając w rękę Richard Guzmicsa. Podyktowany za to przewinienie rzut wolny wykonywał były zawodnik Legii Warszawa. Tym razem trafił w rękę Macieja Sadloka, a ponieważ miało to miejsce w polu karnym, sędzia wskazał na wapno. Do piłki podszedł autor poprzednich dwóch strzałów i podwyższył prowadzenie swojego zespołu. Dwie bramki straty i świadomość, że Podbeskidzie nigdy na Wiśle gola nie straciło, nie dawało powodów do optymizmu. Nadzieję dała sytuacja z 62 minuty, gdy piłkę do własnej bramki wpakował Pietrasiak. Obrońca Podbeskidzia ma wyjątkowe szczęście do samobojów. Był to bowiem jego trzeci gol strzelony dla Białej Gwiazdy, choć nigdy nie grał w drużynie z Krakowa. Wcześniej zaliczył swojaki będąc zawodnikiem GKS Bełchatów i Polonii Warszawa. Niektórzy kibice żartowali, że Pietrasiak strzelił więcej goli dla Wisły niż choćby Daniel Sikorski. Zresztą odwdzięczyli się obrońcy bielszczan skandując głośno jego nazwisko. Bramka kontaktowała dała Wiśle wiarę, że nie wszystko stracone. I faktycznie – w 75 minucie było już 2:2. Sarki podał do Stilicia, ten uruchomił Burligę, a obrońca Wisły niczym onegdaj Tomasz Frankowski fantastyczną podcinką strzelił na 2:2. Wisła nacierała, a bielszczanie tracili nerwy. Ostra gra gości sprawiła, że w przeciągu trzech minut obejrzeli oni trzy żółte kartki. Szczególnie ta, którą dostał Tomasik okazała się być złego początkiem. Obrońca gości kilka minut po obejrzeniu żółtego upomnienia sfaulował bowiem w polu karnym Sarkiego i nie dość, że gospodarze mieli rzut karny, to Tomasik zobaczył drugą żółtą, a tym samym czerwoną kartkę. Jedenastkę na gola zamienił Stilić i jak niegdyś Widzew Franciszka Smudy wygrywał z Legią w Warszawie 3:2, przegrywając 0:2, tak dziś takiego wyczynu dokonała Wisła pod wodzą tego samego Franza. To była ostatnia strata bramkowa gości, lecz nie koniec ich nieszczęść. Chwilę później szarżującego Guerriera sfaulował Deja i obejrzał czerwoną kartkę.


Wiślacy odczarowali swój stadion w meczach  Podbeskidziem. Zwycięstwo to dało im jednak coś więcej niż tylko trzy punkty w tabeli. Dało wiarę, że nawet przegrywając 0:2 można walczyć o pełną pulę. Wiara ta będzie niezwykle potrzebna już w piątek, 31 października na trudnym jak zawsze boisku Korony Kielce.

 

Źródło: grzegorz saj

Dodano: 2014-10-25 12:48:09


Zobacz też: Ekstraklasa

Wisła Kraków  Podbeskidzie  Ekstraklasa 

Komentarze