facebook youtube twitter


Futbol Wyniki Wyślij nam wynik meczu
 

Z pamiętnika groundhoppera (55) - Szczyrzyc, Pcim

Z pamiętnika groundhoppera (55) - Szczyrzyc, Pcim

Jeden z najciekawszych wyjazdów w tym roku, to wycieczka na mecz… którego nie było.

 

 

IV liga (Tarnów-Nowy Sącz), 16.10.2016
Orkan Szczyrzyc - KS Tymbark – odwołany
IV liga (Kraków-Wadowice), 16.10.2016
Pcimianka Pcim – Hutnik Nowa Huta 0:4 (0:0)


Pewnego wieczoru napisał do mnie kolega z propozycją wyjazdu na mecz. A że kolega jeździ na spotkania piłkarskie służbowo – podobnie jak ja, propozycja była ciekawa. Miałem po raz kolejny poznać ,w sensie dosłownym, pracę arbitrów – od szatni.
Nie była to moja pierwsza, ani też zapewne ostatnia, wycieczka z rozjemcami z Krakowa, wśród których mam wielu serdecznych znajomych. Wyprawa taka, zawsze daje możliwość podpatrzenia czegoś, zobaczenia jak do meczu podchodzą sędziowie i jak różni się to od wyjazdów dziennikarzy.

Na wyjazd umawiamy się na parkingu jednego z hipermarketów. Moje obawy o to, że mogę się spóźnić na zbiórkę rozwiały się bardzo szybko, bo na miejscu okazało się, że to ja jestem pierwszy.  Kierowca przebijał się przez zakorkowane miasto, a pozostała dwójka wyjazdowiczów, również utknęła w jakimś zatorze, którego ja szczęśliwe, dzięki temu, że trasa autobusowa omijała centrum ,uniknąłem.

Dobrze pamiętam z kibicowskich wyjazdów, zbiórki i zakupy przed meczem. Zwykle zebraną kwotę dzieliło się przez cenę puszki piwa, które było nieodzownym napojem jaki mi wtedy towarzyszył. Kurde, kiedy ja ostatni raz kupowałem piwo na wyjazd…??? Nie pamiętam, ale było to chyba w minionej dekadzie. Sędziowie, również poczynili zakupy. Nie był to bynajmniej alkohol, ale napoje energetyczne, banany, ciastka – słowem wszystko to, czym można się legalnie wzmocnić przed meczem.

Wyjazd z Krakowa poszedł nam całkiem sprawnie. W okolicy Wieliczki gubimy nieco trasę, GPS, wskazuje nam jakąś boczną drogę, która nie wygląda bynajmniej na tę, którą powinniśmy jechać i jak się później okazało, faktycznie nią jechać nie powinniśmy. Dopiero przy skrzyżowaniu z następną główną szosą, okazało się, że jesteśmy na drodze  jednokierunkowej i dobry kilometr jedziemy pod prąd! Ot, mała uwaga dla tych, ktorzy bezgranicznie ufają nawigacji satelitarnej. Na szczęście nie zarobiliśmy mandatu, ani nie wpakowaliśmy się komuś pod maskę, choć  gdyby nie czujność kierowcy, mogło dojść do bliskiego spotkania.

Po tych drobnych przygodach, na ponad godzinę przed meczem, docieramy pod stadion Orkana Szczyrzyc. I tu zrobię wyjątek w serii pamiętników. Nie będzie opisu klubu, nie będzie opisu miejscowości. Powód? Nie było meczu. Więc i tak muszę tam wrócić i zaliczyć spotkanie a do tego koniecznie zwiedzić okolicę. Choć podobno (w co nie do końca wierzę), zwiedzanie okolicy stadionu w momencie rozgrywanie meczów derbowych nie należy do najbezpieczniejszych czynności. To tylko zachęca mnie by wybrać się tam jeszcze raz.

Pominę też to co zwykle występuje w moich reportażach, dlatego, że warte podkreślenia jest to co miałem okazję zobaczyć i przeżyć przed tym spotkaniem.

Opady deszczu spwodowały odwołałanie wileu meczy w tej kolejce. Boisko na oko wyglądało dobrze i trudno było dostrzec jakąś większą kałużę. Jednak gdy stanęło się na murawie (z racji tego, że miałem jak zwykle swoje niezawodne glany i mogłem bez obawy przemoczenia butów spacerować) chodziło się jak po dobrze nasiąkniętej gąbce. Może i nikt by sobie nogi na tej płycie nie złamał. Piłki technicznej, co pokazała rozgrzewka grać by się jednak tego dnia nie dało. Strach za to pomyśleć, jak ta murawa wyglądałaby po 90 minutach gry i co by z niej zostało.

Na dzień dobry, miła pani z klubu poczęstowała mnie wyśmienitą kawą. Toteż, na spokojnie czekając na rozwój wypadków stałem sobie to w korytarzu klubowym pod szatnią sędziów, to przed wejściem do budynku.

I tu miałem okazję wysłuchać przeróżnych zdań i opinii, głównie na temat mającej sędziować  zawody trójki arbitrów. Można by ostro i po chamsku rzucić parę cytatów. Nie zrobię jednak tego, bo nie jest to mój styl to raz, dwa, że osoby, które mówiły obok mnie i do mnie, nie do końca były świadome tego, że jestem z prasy. A wiadomo, że prywatnie mówi się więcej i bardziej kwieciście niż oficjalnie, więc ludzie nie krępowali się mówić „soczystym językiem”.  Wyznaję chrześcijańskie zasady (sam nie jestem bez winny, nie takie słowa czasem i z mych ust padają), więc nie będę kamienował innych. Ot, mogę powiedzieć, że fajnie się tego słuchało, bo gdybym ubrał na plecy moją kamizelkę z napisem PRESS, pewnie bym tego nie usłyszał. A, że w sumie nic się takiego nie stało i nie takie rzeczy prezydent USA prywatnie wygłasza, to co? W Małopolsce, nie można?

Z reporterskiego obowiązku podam jednak parę faktów:

Gdy prezes Orkana powiedział, że lepiej nie grać, bo szkoda murawy a sędziowie byli zdania, że nie warto narażać zdrowia zawodników, sprawa była jasna. Jasna dla tych, którzy podjęli decyzję. I tu zabrakło niestety konsekwencji w jej egzekwowaniu. Zabrakło władzom klubu, które jak się wydaje do powiedzenia mają mniej niż piłkarze. Sędziowie byli konsekwentni i mimo wysłuchania opinii wielu osób z obu drużyn, zdania nie zmienili. Ze swoich słów zaczęli się za to wycofywać włodarze. W efekcie powstało ogromne zamieszanie. Do szatni sędziów odbywały się liczne pielgrzymki a atmosfery nie studził bynajmniej deszcz, który kapał z nieba. Wręcz przeciwnieaAtmosferę podgrzewały różne niepotrzebne wypowiedzi (no ale kto jest bez winy…). Ostatecznie przepychanki zakończyły się w niezbyt przyjaznej atmosferze. Pierwszego gwizdka nie było, sędziowali odjechali a ja wraz z nimi pożegnałem stadion Orkana.

Jakieś 3 tygodnie później znów szykowałem się na ten sam mecz. I znów został on odwołany,tym razem przełożony na wiosnę. Jak to się mówi potocznie „ciśnienie związane ze spotkaniem wzrasta”, może być ciekawie, jeśli czas pozwoli to się wybiorę.

Na tym jednak nie skończyły się piłkarskie emocje tego dnia.

To co panowie?  Dokąd jedziemy? – padło w samochodzie. W okolicy grano kilka spotkań. Nasz wybór, ku mojej wielkiej uciesze padł na mecz Pcimianki z moim Hutnikiem. Że z Suchych Stawów, przez pracę dla Futmalu, wyprowadziłem się na dobre (raptem 2 mecze w tej rundzie, a przecież stara miłość nie rdzewieje), możliwość zobaczenia, Hutnika sprawiła mi ogromna radość. Jeszcze większą, przez to, że Hutnik, pod wodzą nowego trenera (był to pierwszy mecz pod wodzą Leszka Janiczaka), wygrał i rozpoczął marsz w górę tabeli.
Zdążyliśmy na całą drugą połowę i zobaczyliśmy wszystkie bramki.
Po meczu, nam trochę zeszło, bo co krok znajoma twarz,  tu stań, tam się przywitaj, ale koniec końców, udajemy się w drogę powrotną. I tu po raz kolejny, okazało się, że mieszkam w dobrym miejscu. Albo inaczej. W dobrym miejscu legendarnego nam grilla postawili. Bo cała nasza czwórka nabrała ochoty na coś ciepłego. W mi to graj, bo kolacja odbyła się niemal u mnie na osiedlu.
Więc choć na taką kiełbaskę się tym razem załapałem.
Pozdrowienia i podziękowania dla całej sędziowskiej trójki. Wierzę, że to nie ostatni mój wyjazd w Waszym towarzystwie.

Tradycyjne pomeczowe PKB:
Piwo: brak
Kiełbaski: były -  u mnie na osiedlu 
Bilety: nic do kolekcji nie wpadło
________________________________________
Przygotował: Dariusz Grochal (Futbol-Małopolska)
 
Chcesz aby Twój klub znalazł się w Pamiętniku Groundhoppera?
Pisz na adres grochal@futmal.pl


Fotografia ślubna Kraków

Źródło: Dariusz Grochal

Dodano: 2016-11-29 22:20:18


Galeria zdjęć

 

Pamiętnik 

Komentarze


Ekstraklasa

Sandecja Nowy Sącz
2:2
Lechia Gdańsk
16.12.2017
18:00
Pogoń Szczecin
1:0
Arka Gdynia
16.12.2017
15:30
Legia Warszawa
0:2
Wisła Płock
16.12.2017
20:30
Lech Poznań
3:1
Bruk-Bet Termalica Nieciecza
17.12.2017
15:30
Wisła Kraków
1:2
Zagłębie Lubin
17.12.2017
18:00
Górnik Zabrze
:
Cracovia Kraków
18.12.2017
18:00

Futsal Ekstraklasa

Słoneczny Stok Białystok
:
FC Toruń
20.12.2017
20:00

Futsal Ekstraliga Kobiet

AZS UJ Kraków
1:1
Wanda Słomniczanka Słomniki
16.12.2017
19:00
ROW Rybnik
11:2
AZS UŚ Katowice
17.12.2017
17:00
ISD-AJD Częstochowa
2:1
Rolnik Głogówek
17.12.2017
17:00
Rolnik Głogówek
:
ROW Rybnik
20.12.2017
18:00

I Liga Futsalu Kobiet (gr. południowa)

Naprzód Sobolów AZS UEK
6:2
Wierzbowianka Wierzbno
16.12.2017
16:00