facebook youtube twitter


Futbol Wyniki Wyślij nam wynik meczu
 

Szarek: Chcę mieć bezpośredni kontakt z widzami

Szarek: Chcę mieć bezpośredni kontakt z widzami

Od kilku lat prowadzi jeden z najpopularniejszych piłkarskich kanałów na YouTube. Z Dominikiem Szarkiem z kanału Futbolove porozmawialiśmy m.in. o tym jakiego krakowskiego klubu koszulkę ma na ścianie, zależności rozwoju dziennikarstwa od mediów społecznościowych i dlaczego odrzucił propozycję...

 

 

...komentowania spotkań dla jednej ze stacji telewizyjnych. 


W jaki sposób znalazłeś się na Youtube i dlaczego akurat kanał związany z ciekawostkami piłkarskimi?

Od 2008 roku moja praca była związana z internetem. Wcześniej, bo w 2006 roku miałem swojego bloga, na którym pisałem o ciekawostkach technologicznych, a od 2010 roku rozwijałem już swój biznes związany tylko i wyłącznie z internetem, z YouTubem, telewizją internetową. A jak powstał kanał Futbolove? Miałem wtedy przerwę w nagrywaniu – głównie produkowałem video – wtedy prowadziliśmy ze znajomymi firmę związaną z produkcją materiałów filmowych. Wówczas byłem tą osobą „zza kamery” i bardziej od strony koncepcyjno-producenckiej. Podpatrywałem sztuki operatorskiej i montażowej. Później uznałem, że brakuje mi kamery, że sam chciałbym coś ponagrywać. To wszystko w połączeniu z moimi zainteresowaniami skłoniło mnie do założenia kanału Futbolove.

Ostatnio Twój kanał wszedł na kolejny etap. Na początku przeprowadzałeś wywiady z piłkarzami, później były ciekawostki. Teraz coraz mniej jest materiałów robionych zza biurka, a więcej działasz w terenie. Jak odnajdujesz się w takiej roli?

Znacznie lepiej czuje się w tej roli, bo piłka nożna nie dzieje się za biurkiem, tylko piłka nożna dzieje się w terenie. To jest taka ewolucja tego co ja robię. Zaczynałem prowadzić kanał, jak jeszcze miałem pracę w swojej firmie. To nie było tak, że odstawiłem resztę zajęć i poświęciłem wszystko nagrywaniu na YouTube. Początkowe wywiady z piłkarzami były robione „po godzinach”. Stwierdziłem, że mogę zrobić coś fajnego, mogę poznać fajnych ludzi, którymi się interesowałem. Do tego wiedziałem, że będzie to ode mnie mało wymagało, co było też atutem, bo na przykład po wywiad z Kamilem Glikiem nie musiałem jechać do Turynu, tylko mogłem usiąść w domu i zrobić wywiad przez Skype w formie wideo - co było wtedy dość innowacyjne. Późniejsze ciekawostki były próbą kanału – wtedy sprawdzałem różne rzeczy. To co robię aktualnie, jest tym do czego dążyłem od początku. Chcę widzom przekazywać treści związane z szeroko pojętym futbolem. Moje materiały mają charakter raczej luźny, pokazujący, że piłka nożna w naszym życiu jest praktycznie wszędzie, przenika z różnymi dziedzinami. Średnia wieku moich widzów to 20 lat. W materiałach staram się im przybliżyć sylwetki dawnych piłkarzy, pokazać miejsca, wydarzenia, o których oni niekoniecznie mogli słyszeć. Moim celem jest pokazywanie tego co mnie samego kręci. Nie chcę nikomu narzucać żadnych rzeczy np. sympatii i antypatii kibicowskich i jeśli kogoś to interesuje i chce to obserwować to bardzo fajnie.

Mieszkasz w Krakowie, więc muszę zadać Ci to pytanie. Wisła czy Cracovia?

Częściej jestem na Wiśle, ale tylko dlatego, że mam w Biurze Prasowym Wisły więcej znajomych. Jednak nigdy to nie miało żadnego powiązania z sympatiami klubowymi. W przeszłości nie kibicowałem drużynom krakowskim. Ludzie często pytają się mnie komu kibicuje i mam z tym problem. Gdybym nie był zdystansowany to ciężko byłoby mi stworzyć taki kanał. Jestem kibicem Manchesteru United, ale w weekend potrafiłem usiąść przed telewizorem i oglądnąć mecze Czerwonych Diabłów, następnie Arsenalu, a potem Liverpoolu, czyli drużyn, z którymi United raczej ma nie po drodze. Każdym spotkaniem potrafiłem się tak samo emocjonować. W przypadku osoby, która jest zakorzeniona w jednym klubie byłoby niemożliwie pokazywanie piłki w taki sposób jak ja to robię aktualnie. Lubię Real, ale odcinek zrobiłem na Camp Nou w Barcelonie, ponieważ mam mega szacunek do tego stadionu i zawsze chciałem go odwiedzić. Gdybym był takim fanem, który bardziej antykibicuje innym, niż kibicuje swoim, to nie miałbym szans robić tego co tworzę aktualnie.

Jednak to wszystko ma też drugą stronę medalu. Często sobie siadam i mówię – ale zazdroszczę tym ludziom, którzy tak bardzo potrafią oddać się swojej drużynie. Czasami myślę, co by było jakbym się urodził i wychował w Londynie, na przykład przy stadionie West Ham United, gdzie mógłbym być wychowywany z dziada, pradziada w takiej lokalnej kulturze kibicowskiej i być zadeklarowanym kibicem, przesiąkniętym tym klimatem kibicowskim do jednego klubu. Jakby to było fajnie, ale nigdy nie będzie, bo jestem w innej sytuacji. Nie urodziłem się koło Upton Park, więc niestety-stety to wszystko ma dwie strony medalu.

Jeśli chodzi o kibicowanie to wyniki kompletnie mnie nie interesują. Nie znam aktualnych składów, nie fascynuje się konkretnymi zawodnikami do czasu, kiedy całe dane miasto nie nosi koszulek z ich nazwiskami. Dopóki nie jest to Alan Shearer lub Francesco Totti to taka osoba nie szczególnie mnie interesuje jako piłkarz. Jednak jeśli pokażesz mi gracza, który w lidze fińskiej strzela czternasty hat-trick z rzędu lub jeśli przebił się z siódmej ligi do najwyższego poziomu rozgrywkowego, mimo niekorzystnych warunków to tacy piłkarze mają moją uwagę. Lubię oglądać mecze, ale fajnie jest jak się coś w nich dzieje. Nie potrafiłbym analizować taktyki – to mnie nie interesuje. Fascynuje mnie to, że jest 2:0 do 95 minuty, a spotkanie kończy się wynikiem 2:3 – właśnie tego w piłce szukam i nie mam żadnych barier klubowych. Im więcej jest takiej pozytywnej historii, legendarności w różnych klubach, zawodnikach, stadionach to wtedy się tym „jaram”.

Niewiele osób wie, ale przez pewien okres pracowałeś w Canal+Sport. W jaki sposób tam się dostałeś? To w C+ nauczyłeś się tego obiektywizmu, o którym mówiłeś wcześniej?

Dostałem się tam przez Tomka Smokowskiego, którego poznałem na Gali Ekstraklasy w 2013 lub 2014 roku. Gala była w czerwcu, a pod koniec wakacji zgadaliśmy się na wywiad. Następnie dostałem propozycję, że mogę współpracować przy magazynie Liga+Extra w Canal+Sport. Dla mnie pojawienie się w redakcji C+ było bardzo dużym przeżyciem. Wchodzę pierwszego dnia i widzę twarze, które przez piętnaście ostatnich lat oglądałem co niedzielę w telewizji. Panuje tam naprawdę świetna atmosfera, pracują mega sympatyczni i pomocni ludzie. Coś wspaniałego.

W Canal+Sport nie pracowałem na pełny etat. Do Warszawy przyjeżdżałem tylko na niedziele, pomagać przy programie na żywo, który trwa dwie godziny. Nie pracowałem w C+ przy innych rzeczach, więc nie było to jakoś bardzo obciążające zajęcie. W redakcji nie było żadnych podziałów kibicowskich. Jeśli w swojej pracy nie jesteś dedykowany konkretnej drużynie, że masz robić materiały np. o Wiśle, Lechu itd., i pracujesz przy temacie „Ekstraklasa” to musisz wsadzić w kieszeń swoje sympatie kibicowskie. Tego obiektywizmu na pewno nauczyłem się trochę podczas pracy w redakcji, ale wydaje mi się, że nastąpiło to u mnie trochę wcześniej. Tak jak wspomniałem – w futbolu szukam emocji, czegoś co by mnie mrowiło, a w takim wypadku podziały klubowe nie mają żadnego znaczenia.

Twój materiał o Henryku Reymanie miał swoją premierę na stadionie Wisły podczas meczu Gwiazdy dla Białej Gwiazdy. Znajomość z ludźmi z Biura Prasowego Wisły wówczas pomogła?

Od tego spotkania zaczęła się moja znajomość z osobami z Biura Prasowego Wisły. Wcześniej skontaktowali się ze mną, wytłumaczyli, że wkrótce na ich stadionie odbędzie się mecz „Gwiazdy dla Białej Gwiazdy”. Spytali się mnie czy nie zrobiłbym materiału o Henryku Reymanie. Zgodziłem się, bo pokrywało się to z tym co wówczas robiłem. To była pierwsza produkcja, którą robiłem z kamerą w ręce.  Bardzo fajne wydarzenie, wyszedł dobry odcinek. Dla mnie dużym przeżyciem było to, że mój film był puszczany na stadionie przy obecności piętnastu tysięcy ludzi. Przeżywałem to bardzo mocno również z tego względu, że prowadziłem narrację do tego odcinka. Super przeżycie.



Podobno miałeś propozycję komentowania meczów w jednej ze stacji telewizyjnych. Nie chciałeś spróbować?

 

Spróbowałem. Raz skomentowałem testowo jeden mecz „na sucho” do tzw. puszki, czyli w kabinie komentatorskiej w studiu, ale bez puszczania tego na wizje. Odsłuchiwała to jedna osoba, która wtedy szefowała w redakcji. Bardzo fajne doświadczenie, natomiast to nie była kwestia czy chce komentować mecze, bo chcę to zrobić. Mam do zrealizowania listę celów. Na niej jest skomentowanie meczu. Wtedy odmówiłem, ponieważ to była praca w Warszawie, miałbym komentować 2-3 mecze weekendowo i uznałem, że nie chce się rozpraszać. Propozycja padła kiedy całkowicie poświęciłem się swojemu projektowi, odciąłem się od wszystkich innych zajęć. Nie dlatego to robiłem, żeby znów się rozdrabniać i dzielić swój czas między kilka obowiązków.

Jaka to była stacja?

Nie chcę mówić.

W sezonie 2012/2013 zaliczyłeś pięć spotkań w barwach C-klasowego Universum Kraków. Jak to się stało, że się tam znalazłeś?

Dostałem zaproszenie od mojego znajomego, który pewnego dnia w pracy mi mówi, że jest taki klub w Krakowie, który kopie w C klasie, więc spytałem się go czy to takie granie na dużym boisku, pełne jedenastki? Pół życia grałem w piłkę i strasznie mi brakowało takiego grania. Powiedziałem sobie, że wpadnę na trening Universum i spróbuje.  Przyszedłem pierwszy raz, okazało się, że będziemy mieli trenera. Ja jestem typem zawodnika, który raczej woli trenować, niż grać. Treningi dwa razy w tygodniu to była dla mnie super opcja, zaś w soboty i niedziele wypadały mecze i wyjazdy, na różne podkrakowskie wioski, które już mniej mi odpowiadały - miałem rozwalone weekendy i nie zawsze miałem czas na oglądnięcie jakiegoś meczu. Co do grania to przegrywaliśmy wszystko i zamykaliśmy stawkę w C klasie. Nie śledziłem ich losów już jakiś czas, ale w moim biurze na ścianie wisi niebieska koszulka Universum. Super pamiątka, wtedy grałem z numerem 8. O Universum nawet ktoś zrobił artykuł, że są najgorszą drużyną w Polsce na podstawie jakiś statystyk.

Może Kartofliska napisały ten artykuł?

Nie, chyba nie. Rozmawiałem kiedyś z Radkiem (twórca kartofliska.pl – przyp. red.) o tym i mówił, że słyszał o tej drużynie, ale nie on to napisał. Przyjechał jakiś dziennikarz, zrobił jakiś prześmiewczy artykuł, nie doceniając wkładu chłopaków w to, że im się chce trenować i grać.

Jak wytłumaczysz fatalną postawę drużyny ISTV Sport w poprzednim sezonie Futbolowej Ligi Szóstek?

Zbyt duża ilość zgrupowań pomeczowych w krakowskich pubach (śmiech). Z kolegami gramy tylko i wyłącznie dla zabawy. Mamy tym samym okazje do spotkania się i pobiegania, bo po 25 roku życia ta aktywność musi być nieco większa… Mamy zniżki i zwyżki formy, różnie to bywa. Dwa albo trzy sezony temu otarliśmy się nawet o awans. Mamy stałą ekipę do grania, choć czasami jest problem z frekwencją na meczach, co później odbija się na wynikach. Jak przegramy, niekiedy nawet wysoko, to nie robimy z tego tragedii. Gramy tylko i wyłącznie dla przyjemności.

Miałeś pomysł, żeby zrobić materiał o aktualnym graczu oldbojów Victorii Kobierzyn, najstarszym piłkarzu w Polsce, Ryszardzie Kacyszu?

Myślałem o tym i to nawet nie raz. Chciałem kiedyś porozmawiać z nim, ale jakoś nigdy nie miałem okazji. Ogólnie mam w głowie kilka tematów, które mi się przeciągają z różnych powodów.  Jak mam jakiś pomysł, który bardzo długo mi siedzi w głowie i długo go nie realizuje to w końcu ten temat nie jest już dla mnie tak atrakcyjny, odstawiam go na bok i sobie tak „leży”. Kiedy postanowiłem, że będę pracował y kamerą w terenie, to materiał o Panu „Rico” miał być jednym z pierwszych. Z racji tego, że mieszkam w Krakowie to był to jeden z oczywistych odcinków.  I może właśnie dlatego, że był oczywisty, to do tej pory się nie ukazał. Z „Rico” materiały, wywiady zrobili już chyba wszyscy, więc jeśli ja miałbym się z nim spotkać to musiałoby się to odbyć w inny sposób i musiałbym wyciągnąć od niego coś innego. Postać jest mi dobrze znana, ale na ten moment nie planuje zrobić o Panu Ryszardzie odcinka.

Jakie cele przed Tobą? Masz plany gdzieś jechać, aby zrobić kolejny materiał?

Często wszystko dzieje się z dnia na dzień. Ogólnie planów mam bardzo dużo, tylko problem jest kiedy je zrealizuje. Jeżeli pytasz o konkrety, gdzie będę za jakiś czas to nie wiem. Zima to jest też taki czas, kiedy w piłce się trochę mniej dzieje, więc o tej porze roku jest trochę luźniej. Ogólnie chce traktować kanał na YouTube jako jedno z narzędzi. Nie chcę, żeby to była docelowa platforma, na którą tworzę wszystko co robię. Staram się mocniej wykorzystywać pozostałe kanały komunikacji – instagram, snapchat. Mam odbiorców w wielu miejscach i chciałbym zapoznawać ich ze swoimi treściami. Pokazywać im piłkę od takiej strony, od której tradycyjne media tego nie pokazują. Ogólnie chcę podejść szerzej do tego co robię i wykorzystywać do tego szereg różnych narzędzi. Mam w głowie kilka planów, ale póki co nie chcę nic zdradzać, wolę zacząć to robić. Z samego Monachium przywiozłem sporo materiału i mam zamiar stworzyć z tego kilka odcinków. Do tematów chcę podchodzić bardziej projektowo. Jeśli jadę na przykład do miasta X to staram się nagrywać parę fajnych rzeczy, łączyć to ze sobą – pokazać widzom różne aspekty, czyli gdzie można fajne obejrzeć mecz przy piwku, gdzie warto pójść na stadion, nie do końca oczywisty, bo w Monachium nawet nie miałem zamiaru pokazać się na Allianz Arenie, a byłem na Grünwalder Stadion, na którym Monty Python kręcił swój pierwszy film. Są takie smaczki, o których głośno się nie mówi i widzowie o tym też nie wiedzą.

Dodatkowo chcę się angażować w bezpośredni kontakt z widzami, bo trochę to zaniedbałem w ostatnim czasie. Do tej pory była to komunikacja jednokierunkowa. Nadawałem jakiś sygnał i inni to odbierali, jak w telewizji. Chciałbym zmienić trochę podejście i robić to w dwie strony, wejść w dialog z odbiorcami.

Jestem zdania, że każdy dziennikarz sportowy powinien mieć Snapchata. Niedawno wielu dziennikarzy sportowych odkryło, że wszystko przechodzi do internetu i że personal branding to jest coś co będzie przyszłością. Bardzo się cieszę, że to odkryli, ale na przykład Michał Pol (redaktor naczelny Przeglądu Sportowego – przyp. red.) wiedział to pięć lat temu. Teraz jest na to wielki bum, zbiera się coraz więcej tych jednostek. Aktualnie dużo pozytywnego PR-u zbiera Tomasz Ćwiąkała, odszedł z weszlo.com, teraz jest w Eleven Sports i sporo działa na własną rękę. To jest taka postać, którą warto obserwować. Również go obserwuje na snapchacie, widzę, że próbuje, testuje, zapoznaje się, zapewne sporo też ogląda sam i jestem pewien, że w tej rzeczywistości się odnajdzie.  Dlatego jak ktoś mi mówi, że to jest tylko dla „gimbazy” to nie wróżę mu dobrej przyszłości. Niestety, ale w branży dziennikarskiej ciężko jest dostać medium do ręki, żebyś mógł się pokazać na przykład na jakimś portalu, w gazecie. Tak naprawdę narzędzie masz w kieszeni - twój telefon jest narzędziem do stworzenia swojego, własnego medium. Ja wyrastałem z branży technologiczno-internetowej. Byłem za pan brat z tymi wszystkimi urządzeniami. Była to moja największa przewaga. Moim atutem nie było to, że wiedziałem o tym, że Ronaldinho ma większy lewy but niż prawy. Po prostu wiedziałem jak tą wiedzę przekazać innym, gdzie to zrobić i jak, aby trafić do ludzi. 

Dziękuję Ci bardzo za rozmowę i życzę powodzenia w dalszym tworzeniu!


Rozmawiał: JAKUB DYBAŁ

Zasubskrybujcie kanał Dominika!

Źródło: własne

Dodano: 2017-02-01 18:05:44


wywiad  Futbolove  Dominik Szarek 

Komentarze


I liga oldbojów (Kraków)

Wisła Kraków
6:4
Hutnik Kraków
26.06.2017
18:00
Prokocim Kraków
2:3
Cracovia Kraków
26.06.2017
18:00
Clepardia Kraków
3:0
Borek Kraków
26.06.2017
18:00
Prądniczanka Kraków
2:2
Orzeł Piaski Wielkie
26.06.2017
18:00
Grębałowianka Kraków
2:0
Garbarnia Kraków
26.06.2017
18:00

II liga oldbojów (Kraków)

Krakus Swoszowice
1:3
Opatkowianka Opatkowice
26.06.2017
18:00
Tyniec Kraków
3:4
Zwierzyniecki Kraków
26.06.2017
18:00
Victoria Kobierzyn
2:0
Armatura Kraków
26.06.2017
18:00
Strzelcy
2:6
Wieczysta Kraków
26.06.2017
18:00
Wanda Kraków
1:6
Dąbski
26.06.2017
18:00

Seniorzy

Młodzież

Inne

Patronat medialny