facebook youtube twitter


Futbol Wyniki Wyślij nam wynik meczu
 

1LJM: Ekipa z Boboli w Wieliczce bez goli (foto)

1LJM: Ekipa z Boboli w Wieliczce bez goli (foto)

Całkowicie jednostronne widowisko obejrzeliśmy w środowe południe na Arenie Wieliczka. Lider tabeli bez najmniejszego problemu uporał się ze skazaną na porażkę Prądniczanką, która nie dość, że słabo wiosną punktuje, to do Wieliczki przyjechała z 11-osobową kadrą meczową. Odbiło się to wszystko na losach pojedynku niemal natychmiast. W zasadzie pierwsza składna akcja miejscowych przyniosła im gola i reszta pojedynku była jedynie formalnością. 
 
Wynik już w 3 minucie otworzył Głowacki, a do siatki trafił efektownym szczupakiem po precyzyjnej wrzutce Sikory. Sikora zresztą odgrywał istotną rolę w wielu akcjach ofensywnych Górników i swoje poczynania zwieńczył w 33 minucie zdobyciem bramki. Ale nim do tego doszło, wieliczanie zmarnowali kilka dogodych okazji. W 7 minucie po dośrodkowaniu bardzo aktywnego Kubika, głową do Sikory idealnie zgrywał Manaseryan ale Sikora minimalnie spudłował z 16 metrów. Zaraz pod bramką Oratowskiego urzędował też i Kubik ale jego soczyste uderzenie z niewielkiej odległości musiało paść łupem bramkarza (strzał w środek bramki). Podopieczni Piotra Pasternaka z dużą łatwością przedostawali się pod bramkę krakowian i okazji bramkowych nie brakowało. Nie brakowało jednak też ofsajdów, na które raz po raz dawali się łapać piłkarze z solnej stolicy Polski. Górnicy nie napotykali specjalnego oporu ze strony rywala. Pozwoliło im to utrzymać znaczącą przewagę mimo malejącej dynamiki gry. W efekcie krakowianom łatwiej było zakładać pułapki ofsajdowe, w zasadzie jedyną skuteczną broń Prądniczanki w tym pojedynku. 
 
Ale gdy już raz na jakiś czas miejscowym udało się uniknąć spalonego, bądź wykonywali stały fragment gry, było naprawdę groźnie. W 13 minucie Głowacki obsłużył perfekcyjnym podaniem Manaseryana ale ten przegrał pojedynek z Oratowskim. Później jeszcze bliski zdobycia gola był choćby Głowacki po dośrodkowaniu najlepiej się z nim rozumiejącego Sikory ale tym razem zabrakło minimalnie precyzji przy strzale. Wszystko zagrało jak należy jednak już w kolejnej sytuacji gdy Sikora tym razem przerzucił piłkę na przeciwległą stronę pola karnego, stamtąd Książek głową dograł jeszcze do Kubika i ten dopełnił formalności. Po drugim golu trener Pasternak postanowił mocniej przycisnąć rywala i przesunął Hrabiego do środka pola tworząc tam twierdzę nie do zdobycia. Szybko też, Górnicy dobili przeciwnika trzecim golem i stało się jasne, że pozbawiona ławki rezerwowych (dosłownie i w przenośni) Prądniczanka musi pogodzić się już ze swoim losem w tym pojedynku. Ten trzeci gol padł w niecodziennych okolicznościach jeśli chodzi o jego autorów. Akcję inicjował Kurzawiński (co nie jest nowością), ale asystę zaliczył zazwyczaj wykańczający akcje Głowacki, który tym razem wypatrzył na dalszym słupku filigranowego Sikorę i centra okazała się na tyle precyzyjna, że Sikora i to głową ustalił wynik pierwszej połowy meczu! A jego dorobek mógł być jeszcze większy gdyby na drodze do celu w 60 minucie nie stanęła mu poprzeczka. O wiele więcej na swoim koncie mógł mieć i M.Kubik. Jemu także celownik kilka razy odmawiał posłuszeństwa. W 36 minucie po dośrodkowaniu Manaseryana, trafił jedynie w poprzeczkę, chwilę później po podaniu Piątka podcinka Kubika nie zaskoczyła Oratowskiego. Bramkę gości bombardował też w 59 minucie po kapitalnym przerzuceniu akcji na prawe skrzydło przez Sikorę ale golkiper Prądniczanki choć na raty, to podołał zagrożeniu. 
 
Ogólnie jednak druga połowa raczej nie powalała na kolana. Prądniczanie opadli nieco z sił, Górnikom kreowanie akcji szło z łatwością ale wobec wysokiego prowadzenia, nie nacierali z nadmiarną siłą. Nie było też i takiej potrzeby, bo po kwadransie gry w drugiej odsłonie, Książek podwyższył na 4:0 i to trafiając głową niemal z zerowego kąta (asystę pierwszego stopnia zaliczył przy tym golu Żychowicz a drugiego stopnia Sikora). Na koniec tej raczej spokojnej egzekucji, błysnął przesunięty wcześniej do środka pola Hrabia. Posłał za plecy obrońców bardzo przemyślaną piłkę, jego zamysł odczytał Manaseryan i na spotkanie z Oratowiczem zabrał ze sobą loba, którym zdobył piątego gola dla Górnika. 
 
Mecz jednostronny i raczej mało wymagający dla lidera tabeli. Szybko zdobyty gol prawdopodobnie uświadomił krakowianom, że tego dnia na niespodziankę w Wieliczce nie ma co liczyć. Podopiecznym Tomasza Szarlińskiego oddać trzeba wysokie umiejętności zakładania pułapek ofsajdowych, które długimi chwilami były naprawdę skuteczną bronią. Niestety na ofensywne zapędy gości nie doczekaliśmy się. Było kilka prób Zabawy ale nie miały długiego żywota, a jedyną naprawdę groźną akcję udało im się wypracować dopiero w 73 minucie po błędzie Wątora ale H.Wójcik nie zdołał pokonać Roga.
 
Miejscowi szybko załatwili sprawę zdobycia w tym meczu trzech punktów. Dzięki temu, szkoleniowiec Górnika mógł po przerwie posadzić na ławce trzon środka pola (Piątek, Kurzawiński) i oszczędzić ich na popołudniowy mecz juniorów starszych. Dobrą partię rozegrał tego dnia M.Kubik, swoje robili też Piątek z Kurzawińskim. Dobrze w środku pola poczynał sobie i bez tej ostatniej dwójki w drugiej połowie Hrabia. Zwieńczył to wszystko zresztą efektowną asystą przy golu Manaseryana. Najbardziej wartościowym, choć nie był to bezdyskusyjny wybór (trochę wobec niewielkiego oporu ze strony rywala) - graczem meczu wybraliśmy Jakuba Sikorę. Zdobyty gol, kilka okazji na to by nie okazał się jedynym, a także asysty, aktywna gra w środku pola i duża ilość podań stricte ofensywnych przemawia za tym, by to jemu przydzielić tego dnia Futmal MVP.

I liga juniorów młodszych (Kraków-mistrzowska), 03.05.2017
Górnik Wieliczka - Prądniczanka Kraków 5:0 (3:0)
Głowacki 3, M.Kubik 28, Sikora 33, Książek 53, Manaseryan 63
 
Sędziował: Mariusz Aleksa (Kraków)
Bez kartek
Widzów: 20
Górnik: Róg - Góralczyk, Książek, Hrabia, Kapusta - Kurzawiński (41 Wątor) - Manaseryan, Sikora, Piątek (41 Żychowicz), M.Kubik - Głowacki.
Prądniczanka: Oratowski - Palimąka, Pawliński, Klimczak, Kwiatek - Gryz, H.Wójcik, Szczepaniak, Jania, B.Wójcik - Zabawa.
FUTMAL MVP: Jakub Sikora (Górnik)

Przemysław Głowacki (napastnik Górnika): - Był to faktycznie chyba najłatwiejszy mecz tej wiosny. Rywal w zasadzie nie stawiał żadnego oporu, całym zespołem broniąc dostępu do własnej bramki nie stanowił dla nas zagrożenia. W zasadzie to był to mecz w którym trzeba było pracować nad unikaniem spalonych i własną skutecznością, a także nad dopracowywaniem pewnych schematów gry. Szczególnie dziś szwankowała nasza gra bez piłki. Dawaliśmy się łapać notorycznie na spalone, co irytowało nie tylko samych piłkarzy ale i trenera, który dużo z nami nad tym między innymi elementem pracuje na treningach. Sądzę, że część z nas chciało za wszelką cenę zdobyć bramkę i brakowało cierpliwości przy wychodzeniu na pozycje. Pewnie też swoje zrobiło stosunkowo niewysokie tempo gry, przez co rywale mieli nieco łatwiejsze zadanie by łapać nas na ofsajdy. Zabrakło nam w pewnym momencie może i motywacji przy wysokim prowadzeniu. Zresztą trener zwracał mi dziś uwagę na małą aktywność w grze bez piłki i zgadza się że muszę tą tendencję także zwalczać. Czy planowaliśmy oszczędzać się na popołudniowy mecz juniorów starszych? I tak i nie. Każdy chciał oczywiście dać z siebie wszystko na boisku ale z drugiej strony Marcin Piątek czy Kamik Kurzawiński mieli za zadanie zrobić co trzeba przed przerwą i potem już szykować się na popołudniowy bój. Czy spodziewałem się, że Sikora będzie zdobywał gole głową po moich asystach? No cóż, pewnie było to trochę zaskakujące ale cóż, wypatrzyłem tą naszą "miniaturkę" w żółtej koszulce na dalszym słupku i dorzuciłem piłkę. Kuba potrafi grać głową i nie pierwszy raz to udowodnił.
 
Filip Hrabia (obrońca Górnika): - Nie zgodzę się z tym, że chcieliśmy dziś jak najszybciej strzelić ze dwa gole i potem oszczędzać się na popołudniowy mecz juniorów starszych. To nie w naszej naturze. Wychodzimy na boisko by wygrać i to jak najwyżej. Taki był scenariusz. Padło kilka goli, mogło paść o kilka więcej, pewnie trochę w tym scenariuszu nie było mowy o tak dużej ilości ofsajdów, których padaliśmy dziś ofiarą. Szwankowała trochę dziś gra napastników, którzy źle oceniali moment wychodzenia za plecy obrońców. Z jakiego powodu trener przesunął mnie po 30 minutach do pomocy? Pewnie zauważył to, że w tym meczu zbyt wiele pracy defensywnej nie ma. Za rozgrywanie akcji mogli śmiało zabierać się już obrońcy i chodziło o to, by przesunąć ten element gry bardziej do przodu, jeszcze bardziej zagęścić środek pola i posyłać jeszcze więcej podań otwierających drogę do bramki. Jak się grało w środku pola bez Piątka i Kurzawińskiego? Na pewno ciężej, bo obaj są kluczowymi graczami jeśli chodzi o kreowanie gry ale dziś rywal też po przerwie znacznie osłabł więc nie było to aż tak bardzo odczuwalne. W takich okolicznościach można było spokojnie bez nich sobie poradzić w drugiej linii. Czemu nie dotrwałem do końca meczu? No w sumie z powodu skurczu, który mnie dopadł mimo stosunkowo niewielkiego obciążenia tym meczem. Mocno i długo łydka była spięta i po prostu nie byłem w stanie dokończyć meczu.


Relacja wykonana w ramach usługi:
Patronat Medialny Futbol-Małopolska
 

 

 

Źródło: Piotr Kwiecień

Dodano: 2017-05-03 23:45:27


Galeria zdjęć

 

Zobacz też: I liga juniorów młodszych (Kraków - mistrzowska)

Prądniczanka  Górnik W. 

Komentarze


I liga oldbojów (Kraków)

Wisła Kraków
6:4
Hutnik Kraków
26.06.2017
18:00
Prokocim Kraków
2:3
Cracovia Kraków
26.06.2017
18:00
Clepardia Kraków
3:0
Borek Kraków
26.06.2017
18:00
Prądniczanka Kraków
2:2
Orzeł Piaski Wielkie
26.06.2017
18:00
Grębałowianka Kraków
2:0
Garbarnia Kraków
26.06.2017
18:00

II liga oldbojów (Kraków)

Krakus Swoszowice
1:3
Opatkowianka Opatkowice
26.06.2017
18:00
Tyniec Kraków
3:4
Zwierzyniecki Kraków
26.06.2017
18:00
Victoria Kobierzyn
2:0
Armatura Kraków
26.06.2017
18:00
Strzelcy
2:6
Wieczysta Kraków
26.06.2017
18:00
Wanda Kraków
1:6
Dąbski
26.06.2017
18:00

Seniorzy

Młodzież

Inne

Patronat medialny