facebook youtube twitter


Futbol Wyniki Wyślij nam wynik meczu
 

1LJ: Zadziorny Rutkiewicz (foto)

1LJ: Zadziorny Rutkiewicz (foto)

Już od pierwszych minut widać było, że rywalizacja Górnika i Sygneczowa - drużyn z przeciwnych biegunów tabeli będzie miała przebieg jednostronny. Goście jeszcze w pierwszej połowie byli w stanie postawić się wieliczanom choćby twardą grą w obronie ale po zmianie stron i ten element przestał funkcjonować, co doprowadziło w zasadzie do egzekucji. 
 
W pierwszej odsłonie gospodarze uparcie atakowali prawą stroną boiska. A wszystko przez to, że tam właśnie grasował Andrzej Rutkiewicz, jedyny zawodnik na boisku, któremu nikt z Sygneczowa nie był w stanie się postawić. Próbował początkowo rosły Stefanik, później szkoleniowiec gości postawił na drodze Rutkiewicza filigranowego Kurka. Wszystko na nic. Silny fizycznie Rutkiewicz robił w zasadzie co tylko chciał i jedynym jego zmartwieniem było to, czy dogra precyzyjnie piłkę w pole karne lub czy jego strzał będzie skuteczny. Na Rutkiewiczu skupiała się uwaga większości graczy. Były plany obrońców by jego akcje twardymi wejściami tłumić w zarodku ale ani pomysły ani roszady kadrowe na tym zawodniku nie robiły wrażenia. 
 
Zresztą Rutkiewicz był tylko jednym z kilku istotnych ogniw swojego zespołu. W środku przecież królowali Kurzawiński, Piątek i Ptak, bardzo pracowity w ataku był Rembecki, a z kolei jego kompan Frydecki bardziej statyczną grą wprowadzał nieco zaskoczenia w szeregach obronnych Sygneczowa. Górnik wszedł w mecz raczej zgodnie ze swoim planem. Już w 4 minucie mógł, a być może i powinien paść gol dla miejscowych. Po wrzutce Piątka z kornera, prosto z powietrza z 7 metrów huknął Czyżowski tyle tylko że trafił idealnie w bramkarza. Kilkaset sekund później Kurzawiński otworzył już jednak wynik meczu głową wykańczając dośrodkowanie Piątka z rzutu wolnego. Piłka po drodze do głowy Kurzawińskiego odbiła się jeszcze rykoszetem od obrońcy, a po strzale głową musnęła słupek ale ostatecznie gol na 1:0 padł w tej właśnie akcji. W 13 minucie ruszył do boju Rutkiewicz. Najpierw dorzucił ciekawą piłkę Frydeckiemu na długi słupek i choć "Fryta" główkując niemal z zerowego kąta nie miał wielkich szans, to niewiele zabrakło by zmieścić jednak futbolówkę w siatce. Kolejną akcję Rutkiewicz wykańczał już sam. Jego atomowe uderzenie z 20 metrów zmusiło Nowaka do maksymalnego wisiłku. W 24 minucie Rutkiewicz dla odmiany dograł piłkę Frydeckiemu i to mięciutko, idealnie, za plecy obrońców i rosły napastnik Górnika po pozbyciu się krycia dwóch obrońców podwyższył spokojnie na 2:0. Rutkiewicz wciąż rozdawał karty. W 27 minucie dorzucił piłkę "na aferę" w pole karne gości. Piłka potańczyła nieco po polu bramkowym, bliski oddania strzału z niewielkiej odległości był Rembecki ale Nowak tym razem jeszcze go uprzedził i wybił piłkę. Ta jednak wciąż fruwała po polu karnym i Rembecki dopiął swego o tyle, że oddał strzał. Ostatecznie jednak uderzał piętą i tyłem do bramki. Gol pewnie by w końcu padł ale ofiarna interwencja Nalepy na linii bramkowej uratowała przyjezdnych. Postrach Sygneczowa dawkował swój asortyment zagrań. W zasadzie swoje akcje kończył raz dośrodkowaniem, a raz strzałem - za każdym razem było po jego zagraniach po prostu niebezpiecznie.

Na kolejnego gola doczekaliśmy się dopiero w 38 minucie. Wtedy to na raty w pole karne dośrodkowywał Piątek, Rembecki nie sięgnął piłki w pojedynku powietrznym i ta spadła wprost pod nogi Frydeckiego. Ten ponownie, bez cienia emocji i nerwowych ruchów, mimo bliskości linii bramkowej - spokojnie opanował piłkę i wpakował do bramki.
 
Na drugą odsłonę, Górnicy mocno zmodyfikowali skład. W środku pola nie oglądaliśmy już liderów zespołu: Kurzawińskiego i Piątka, ich miejsce po pauzie zajęli przesunięty ze skrzydła Rutkiewicz i wprowadzony na boisko Przybyłek. Warto zwrócić na ten manewr uwagę bo ten właśnie duet zdominował wydarzenia na boisku. Niezmienne pozostawało to, że wciąż pod bramką gości groźnie robiło się za sprawą Rutkiewicza. To on kąsał Nowaka uderzeniem z 20 metrów po akcji Frydeckiego, to on dogrywał Rembeckiemu gdy ten nie zdołał w sytuacji sam na sam uporać się z golkiperem, to także on dośrodkowywał piłkę w pole karne w 58 minucie gdy trafiła ona w rękę obrońcy. Miejscowi domagali się karnego ale do końca powalczył Przybyłek i całe zamieszanie wyjaśnił trafiając do siatki na 4:0. To wreszcie Rutkiewicz właśnie w 87 i 88 minucie popisał się wysoką skutecznością zdobywając dwa gole w niespełna minutę. Ten pierwszy to główka po precyzyjnej wrzutce Morawskiego, a drugi to nieziemski strzał z 30 metrów po którym piłka trafiła niemal w okienko obijając po drodze jeszcze słupek! Ten gol, to było zwieńczenie występu zawodnika, który w tym pojedynku zwyczajnie rozdawał karty (podania, asysty, groźne strzały, cała masa zainicjowanych akcji oraz dwa gole) i zasłużył na miano FUTMAL MVP.
 
Ale nim padł gol na 7:0, swój instynkt strzelecki eksponował rezerwowy Przybyłek, którego cechowała walka o piłkę do ostatniej możliwej szansy. To dzięki temu, trafił na 4:0 i dzięki temu właśnie dotrwał w 75 minucie do momentu, w którym mógł skierować piłkę do siatki po wcześniejszym strzale Frydeckiego oraz nieskutecznej dobitce Rembeckiego. 
 
Mecz bez historii, mecz jednostronny i ciekawy zarazem. Ciekawy dzięki Rutkiewiczowi, który niczym Zlatan Ibrahimović skupił na sobie kilku obrońców, którzy i tak rozbijali się o niego próbując go zatrzymać. Nie był to wybitny mecz Rutkiewicza ale na pewno charakterystyczny dlatego, że rywal był słabszy fizycznie i żadnym sposobem nie potrafił tego gracza zatrzymać. Ciekawy także dlatego, że po przerwie na boisku pojawił się Przybyłek, który podobnie jak jego partner ze środka pola Rutkiewicz, ustrzelił w tym meczu dwa gole. Jedno zdanie warto i Morawskiemu poświęcić. Lewoskrzydłowy Górnika po wejściu na murawę od razu stał się widoczny i aktywny, przeprowadził kilka solowych akcji, kilka rozegrał na klepkę, dorzucił parę piłek, a i sam dwukrotnie uderzał groźnie z narożnika szesnastki. 

I liga juniorów (Kraków), 03.05.2017
Górnik Wieliczka - UKS Sygneczów 7:0 (3:0)
Kurzawiński 6, Frydecki 24, 38, Przybyłek 58, 75, Rutkiewicz 87, 88
 
Sędziował: Artur Daniel (Kraków)
Żółte kartki: Figiel, Stefanik
Widzów: 30
Górnik: Świerczyński - Józefek (62 Płonka), Czyżowski, Urbańczyk (46 Miękina) - Sz.Kubik (46 Morawski), Kurzawiński (46 Zajadlik), Ptak, Piątek (46 Przybyłek), Rutkiewicz - Frydecki, Rembecki.
Sygneczów: Nowak - Iskra (77 Satora), Figiel, Kubowicz, Nalepa - Stefanik, Pycia, Kaczor, Szostak (46 Kamiński) - Więcław (85 Czyrwa), Kurek (62 Jania).
FUTMAL MVP: Andrzej Rutkiewicz (Górnik).

Andrzej Rutkiewicz (pomocnik Górnika): - Na co było stać Sygneczów w tym pojedynku? Hmm, myślę że generalnie Sygneczów przyjechał do Wieliczki podjąć walkę, może strzelić jakiegoś gola ale chyba niespecjalnie mu to wychodziło. Szczególnie mówię tu o drugiej połowie, w której po prostu mam wrażenie tą walkę i próby zaatakowania nas, goście sobie odpuścili. W pierwszej połowie czuć było jeszcze jakiś opór, próby podjęcia walki o gola kontaktowego ale im bliżej końca meczu ten zapał po prostu gasł. Odnosząc się do spostrzeżenia że miałem w tym meczu dużo swobody w grze i trudno było mnie zatrzymać to powiem tak, faktycznie sporo się działo z moim udziałem szczególnie na początku meczu. Starałem się wypracować jak najwięcej akcji i dorzucić jak najlepiej piłkę kolegom w polu karnym. Później rywale zaczęli mnie podwajać i były momenty, że tej swobody faktycznie było mniej. Ale po zmianie stron trener przesunął mnie do środka pola i mam wrażenie, że zyskałem tym znów więcej miejsca, była możliwość rozpoczęcia akcji z głębi pola, jeszcze z dala od linii obronnej Sygneczowa, ewentualnie próbować strzałów z dystansu z nadzieją na to, że któryś z nich zakończy się tak jak ten w 88 minucie. Czy duet Rutkiewicz - Przybyłek można porównać do duetu Kurzawiński - Piątek? Pewnie tak, aczkolwiek myślę że wciąż bardziej wartościowy jest duet Piątek - Kurzawiński. To zawodnicy którzy cały czas grają na tej pozycji i mają naprawdę duże doświadczenie w grze w tej strefie boiska. Pewnie i w naszej i ich grze są jakieś mankamenty ale przecież gramy w juniorach i wciąż jeszcze uczymy się futbolowego rzemiosła. Poza tym wydaje mi się, że trudno porównywać te dwa duety w kontekście tego, który jest lepszy. Na pewno różnice polegają przede wszystkim na stylu gry obu tych duetów. 


Relacja wykonana w ramach usługi:
Patronat medialny Futbol-Małopolska (futmal.pl/patronat)

 

 

Źródło: Piotr Kwiecień

Dodano: 2017-05-04 01:15:36


Galeria zdjęć

 

Zobacz też: I liga juniorów (Kraków - mistrzowska)

Górnik W.  Sygneczów 

Komentarze


I liga oldbojów (Kraków)

Wisła Kraków
6:4
Hutnik Kraków
26.06.2017
18:00
Prokocim Kraków
2:3
Cracovia Kraków
26.06.2017
18:00
Clepardia Kraków
3:0
Borek Kraków
26.06.2017
18:00
Prądniczanka Kraków
2:2
Orzeł Piaski Wielkie
26.06.2017
18:00
Grębałowianka Kraków
2:0
Garbarnia Kraków
26.06.2017
18:00

II liga oldbojów (Kraków)

Krakus Swoszowice
1:3
Opatkowianka Opatkowice
26.06.2017
18:00
Tyniec Kraków
3:4
Zwierzyniecki Kraków
26.06.2017
18:00
Victoria Kobierzyn
2:0
Armatura Kraków
26.06.2017
18:00
Strzelcy
2:6
Wieczysta Kraków
26.06.2017
18:00
Wanda Kraków
1:6
Dąbski
26.06.2017
18:00

Seniorzy

Młodzież

Inne

Patronat medialny