facebook youtube twitter


Futbol Wyniki Wyślij nam wynik meczu
 

1LJ: Kopalnia goli w Wieliczce (foto)

1LJ: Kopalnia goli w Wieliczce (foto)

Korespondencyjny pojedynek Górnika z Prokocimiem trwa! Już w najbliższą niedzielę oba te zespoły spotkają się w ostatnim w tym sezonie bezpośrednim pojedynku, który zadecyduje o tym czy wieliczanie pozostaną w walce o prawo gry w Małopolskiej Lidze Juniorów, czy też nie. 

 

 

Los sprawił, że w przeddzień tego pojedynku, zarówno Górnik jak i Prokocim zmierzyły się z jedynymi ekipami w lidze, które mogły sprawić niespodziankę i urwać faworytom punkty. O ile Prokocim pewnie pokonał na wyjeździe Borek, tak Górnicy mieli nie lada przeprawę z Prądniczanką i to na własnym terenie. Prądniczanie, do Wieliczki przyjechali w bardzo mocnym kadrowo składzie, znacznie silniejszym niż wystawili na pierwszy wiosenny bój z Górnikiem. Efekty w sumie było widać od samego początku meczu bo krakowianie całą pierwszą połowę byli zespołem po prostu lepszym. Goście znakomicie operowali piłką, wyprowadzali spokojnie akcje i wychodziło im to naprawdę dobrze. Świetną partię w defensywie rozgrywał Olkuski. Dysponował dużym zmysłem rozdawania piłek, spokojem i umiejętnym ustawianiem się na boisku. Dużo dobrego w środku pola czynił natomiast Wadowski, groźny na szpicy był Staroń, a najgroźniejszym ogniwem Prądniczanki wydawał się Kostuj. Ten ostatni zresztą już w pierwszej akcji meczu mógł wpisać się na listę strzelców ale minimalnie spudłował z ostrego kąta. Kostuj zresztą był najwyraźniej człowiekiem od zadań specjalnych. W pierwszym kwadransie zmusił do wytężonej pracy lewoskrzydłowych Górnika, a potem został przez trenera Jacka Matyję przesunięty do ataku, gdzie w 31 minucie zdobył gola (po tym fakcie powrócił na prawe skrzydło). Cały ten groźny kwartet nie mógł jednak ze wzgledów regulaminowych rozegrać całego spotkania i to mogło okazać się kluczowe dla losów pojedynku.
 
Mimo tego, że lepiej w mecz weszli goście, to prowadzenie objęli wyżej notowani Górnicy. W 6 minucie Sikora znakomicie wypatrzył nadbiegającego z prawej strony boiska Rutkiewicza i ten uderzeniem z pierwszej piłki pokonał Kuleszę. Miejscowi jednak nie byli w stanie przejąć inicjatywy na boisku. Nękani przez rywala szybko prowadzenie stracili. Poważny błąd już w 13 minucie przytrafił się Urbańczykowi, a skorzystał z niego skrupulatnie Pępkowski przejmując piłkę i strzalając bez namysłu do nie przygotowanej na taką okoliczność bramki. Świerczyński co prawda rzucił się z odsieczą i nawet sięgnął piłkę ale nie zdołał zapobiec jej wtoczeniu się do siatki. Trzy minuty potem miejscowi sklecili ładną akcję zwieńczoną centrą Rutkiewicza i strzałem Sikory w słupek ale nie był to zwiastun szalonej ofensywy zespołu Piotra Pasternaka. Wręcz przeciwnie. Ekipa Jacka Matyi wciąż miała wiele do powiedzenia na połowie przeciwnika i kusiła los groźnymi dośrodkowaniami, strzałami z dystansu. W końcu się udało i w 31 minucie po dośrodkowaniu Ochwata z końcowej linii boiska i małym zamieszaniu przed bramką Świerczyńskiego, piłkę do siatki strzałem z obrotu skierował Kostuj. 
 
Atutem Górników w tym pojedynku było jednak to, że potrafili po każdym ciosie wracać do gry. Tak było i po golu Kostuja. W 36 minucie po akcji i dośrodkowaniu Kubika, jakimś cudem Frydecki głową nie zdołał pokonać Kuleszy. Udało się to dopiero w kolejnej akcji (minutę potem) Sikorze, który znakomicie wyszedł do prostopadłej piłki z głębi pola i spokojnie wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem. Podopiecznym Piotra Pasternaka nie było jednak tego dnia dane długo cieszyć się ze zdobytych goli. Tuż przed przerwą bowiem, swojego drugiego gola zdobył Kostuj, który przytomnie dobijał piłkę po główce Staronia w poprzeczkę. Całość inicjował precyzyjnym dośrodkowaniem Wadowski.
 
Górnikom o wiele łatwiej grało się po przerwie gdy z boiska zeszli Wadowski, Olkuski i Staroń, a wkrótce i Kostuj. Prądniczanie stracili pewność siebie co okazało się wodą na młyn dla miejscowych. Górnicy szybko zabrali się za odrabianie strat. Dość długo wychodziło im to delikatnie mówiąc średnio. W 53 minucie po dośrodkowaniu Józefka, wprost w bramkarza wycelował z najbliższej odległości Frydecki. Chwilę potem Frydecki odwdzięczył się świetnym podaniem do Sikory ale ten nie zdołał pokonać Kuleszy ani przy strzale ani przy dobitce. Później dwie znakomite okazje miał jeszcze Frydecki oraz Sikora (znów po podaniu Frydeckiego) - a zwłaszcza Sikora, który koszmarnie spudłował w wybornej wręcz sytuacji. 
 
Ale Sikora swoje i tak na boisku zrobił. Asystował przy pierwszym golu, sam też zdobył przed przerwą bramkę na 2:2, a w 57 minucie ponownie doprowadził do remisu. Na 3:3 trafił fenomenalnym uderzeniem z rzutu wolnego - nad murem i niemal w samo okienko bramki Kuleszy. Miejscowi dogonili krakowian po raz kolejny ale wciąż nie byli w stanie przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Im bliżej końca meczu, tym osiągnięcie tego celu dla wieliczan wydawało się kwestią czasu. Okazji strzeleckich było coraz więcej ale gol dający prowadzenie wciąż pozostawał jedynie w sferze planu. Udało się go wcielić w życie dopiero na kwadrans przed końcem gdy sprawy w swoje ręce wziął Kubik. To jego dwie znakomite asysty pozwoliły Górnikom dopiąć temat zwycięstwa w tym arcytrudnym pojedynku. W 76 minucie prostopadłym podaniem Kubika obsłużył Kurzawiński, adresat podania świetnie wycofał piłkę z końcowej linii do nadbiegającego Głowackiego, który na otwarcie swojego pobytu na boisku zdobył gola na 4:3. Chwilę potem Kubik kapitalnie obsłużył podaniem Sikorę, ale osamotniony na 16 metrze od bramki, nie zdecydował się na pojedynek oko w oko z bramkarzem, a na strzał z półdystansu i to jak się okazało - strzał niecelny. Kubik jednak kontynuował swoje dzieło i w 82 minucie zbiegł z piłką do środka i sprytnie przekazał Rutkiewiczowi, który wiedział już jaki ma być dalszy scenariusz. Wpadł z piłkę w pole karne i nie pytał o zdanie bramkarza. Prądniczan stać było i to trochę nawet nieoczekiwanie na ostatni cios zadany w 86 minucie. Grabowski popisał się efektownym strzałem z dystansu i ostatnie minuty znów przynioły nieco emocji. Górnicy dotrwali jednak z prowadzeniem 5:4 do końca meczu i na puentę sezonu - pojedynek z Prokocimiem udadzą się w niedzielę bez dodatkowych strat punktowych.
 
Wybór Futmal MVP w tym pojedynku nie był łatwy. W pierwszej połowie na to miano solidnie pracował Jakub Kostuj z Prądniczanki. Kandydatem był bez wątpienia także Jakub Sikora z Górnika. Kluczowe dla losów meczu akcje przeprowadził jednak Szymon Kubik (Górnik) i jemu także należy się w tym pojedynku wyróżnienie. Ostatecznie wybór padł na Jakuba Sikorę, to on zdobył dwa gole doprowadzajace do remisu, asystował też przy golu na 1:0, dogrywał groźne piłki z kornerów. Na minus występu Sikory pozostawały zmarnowane co najmniej dwie stuprocentowe szanse. 

I liga juniorów (Kraków-mistrzowska), 10.05.2017
Górnik Wieliczka - Prądniczanka Kraków 5:4 (2:3)
Rutkiewicz 6, 82, Sikora 37, 57, Głowacki 76 - Pępkowski 13, Kostuj 31, 44, Grabowski 86
 
Sędziował: Jan Moskal (Kraków)
Żółte kartki: Czyżowski, Urbańczyk - Kostuj, Ochwat
Widzów: 20
Górnik: Świerczyński - Józefek, Czyżowski, Urbańczyk (60 Miękina) - Ptak - Sz.Kubik (84 Morawski), Kurzawiński, Przybyłek (73 Manaseryan), Sikora, Rutkiewicz - Frydecki (65 Głowacki).
Prądniczanka: Kulesza - Janicki, Olkuski (46 Klimek), Palmowski, Gaweł - Pępkowski, Ochwat, Libura, Wadowski (46 Madej), Kostuj (58 Grabowski) - Staroń (46 Zakrzewski).
FUTMAL MVP: Jakub Sikora (Górnik)

Szymon Kubik (pomocnik Górnika): - No cóż faktycznie, aby dziś wygrać ten mecz i to ledwo potrzebowaliśmy strzelić aż pięć goli. Wszystko wzięło się z tego, że zagraliśmy koszmarnie pierwszą połowę. Możnaby to ująć nawet tak, że na tą pierwszą odsłonę w ogóle nie wyszliśmy na boisko. Straciliśmy głupie trzy gole i całe szczęście, że udało się odpowiedzieć na nie dwukrotnie, bo dzięki temu rywal nam tak bardzo nie odskoczył. Dużo dała nam rozmowa w szatni. Nie padały tam może jakieś ostre słowa, a raczej takie motywujące do tego by się przebudzić, wyjść na drugą połowę i wykreować jak najwięcej okazji strzeleckich. Ostatecznie się udało, zaczęliśmy odrabiać straty i co kluczowe, zagraliśmy o wiele pewniej w obronie. Czy drżała mi noga przy dwóch ostatnich golach dla Górnika? Raczej nie. Pewnie dlatego, że decydowałem się na podania do lepiej ustawionych zawodników. Przy bramce na 4:3 zobaczyłem nadbiegającego Przemka Głowackiego i grzechem byłoby mu tej piłki nie dograć. Przy kolejnym golu uznałem, że więcej pożytku z tej akcji będzie gdy podam Andrzejowi Rutkiewiczowi, który już wiedział co z tą piłką zrobić. Lepiej było dogrywać w tej sytuacji choćby dlatego, że dużym ryzykiem byłoby strzelanie z mojej gorszej lewej nogi. Kto wie, wtedy piłka mogłaby wylądować np na aucie (śmiech), a tak obie te sytuacje zakończyły się happy endem. Czy w przerwie meczu mieliśmy z tyłu głowy myśl, że nie uda się odrobić strat i jeszcze przed meczem z Prokocimiem zakończymy walkę o awans do MLJ? Pewnie takie myśli się pojawiały bo porażka z Prądniczanką, w przypadku zwycięstwa Prokocimia z Borkiem, praktycznie przekreśliłaby nasze szanse. Ale szczęśliwie strata do Prokocimia nie wzrosła więc już w najbliższą niedzielę dojdzie do meczu prawdy, który wyjaśni czy Prokocim odskoczy nam na sześć punktów, czy jednak pozostaniemy w grze o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. 
 
Wojciech Miękina (obrońca Górnika): - Wydaje mi się, że w dzisiejszym meczu Prądniczanka uwidoczniła niedoskonałości w naszej grze trójką obrońców. Gra w takim ustawieniu nie wychodzi nam jeszcze najlepiej. Ale mimo to staramy się wciąż doskonalić naszą grę w każdym systemie czy ustawieniu jakie narzuci nam trener. Być może też jakiś wpływ na naszą postawę w pierwszej połowie miało to, że mecz rozpoczynał się niejako w biegu. Późno obie ekipy wyszły na boisko, była krótka rozgrzewka i być może krakowianie byli w tych okolicznościach początkowo lepiej zorganizowani na boisku. Trzeba pamiętać jednak też to, że Prądniczanka zagrała dziś w o wiele silniejszym składzie niż w pierwszym wiosennym pojedynku, to także był pewnego rodzaju element zaskoczenia w tym spotkaniu. Na szczęście w drugiej połowie już zagraliśmy na swoim poziomie i mecz wyglądał zupełnie inaczej niż przed przerwą. Dzisiejszy mecz to już jednak historia. Przed nami najważniejszy pojedynek wiosny - mecz z Prokocimiem i mam nadzieję, że w niedzielę wyjdziemy na boisko odpowiednio zmotywowani i skoncentrowani i już nic nas nie zaskoczy.
 
 

Relacja wykonana w ramach usługi:
Patronat Medialny Futbol-Małopolska (futmal.pl/patronat)

Źródło: Piotr Kwiecień

Dodano: 2017-05-10 23:03:49


Galeria zdjęć

 

Zobacz też: I liga juniorów (Kraków - mistrzowska)

Górnik  Prądniczanka 

Komentarze


I liga oldbojów (Kraków)

Wisła Kraków
6:4
Hutnik Kraków
26.06.2017
18:00
Prokocim Kraków
2:3
Cracovia Kraków
26.06.2017
18:00
Clepardia Kraków
3:0
Borek Kraków
26.06.2017
18:00
Prądniczanka Kraków
2:2
Orzeł Piaski Wielkie
26.06.2017
18:00
Grębałowianka Kraków
2:0
Garbarnia Kraków
26.06.2017
18:00

II liga oldbojów (Kraków)

Krakus Swoszowice
1:3
Opatkowianka Opatkowice
26.06.2017
18:00
Tyniec Kraków
3:4
Zwierzyniecki Kraków
26.06.2017
18:00
Victoria Kobierzyn
2:0
Armatura Kraków
26.06.2017
18:00
Strzelcy
2:6
Wieczysta Kraków
26.06.2017
18:00
Wanda Kraków
1:6
Dąbski
26.06.2017
18:00

Seniorzy

Młodzież

Inne

Patronat medialny