facebook youtube twitter


Futbol Wyniki Wyślij nam wynik meczu
 

Z pamiętnika groundhoppera (57) – Koszyce

Z pamiętnika groundhoppera (57) – Koszyce

Tegorocznej wiosny, wiosną nazwać nie można. W zasadzie to od listopada, kiedy pierwszy raz sypnęło śniegiem (choć nie pamiętam czy i wcześniej coś nie padało) mamy zimę. Aura zdecydowanie zniechęcała do jakichkolwiek podróży. Terminów nie było za wiele, jak już były to nie pokrywały się one z zaproszeniami.

 

 

A klasa (Kraków I), 14.05.2017
Szreniawa Koszyce – Wierzbowianka Wierzbno 5:3 (2:0)
Stelmach 34, Dębiński 45, Gwóźdź 52(k.), 54, Badzioch 90 – Kowalski 47, Sobczyk 60, Kutela 87

Toteż na  pierwszy tegoroczny pamiętnik ruszyłem dopiero w maju. Matka natura jakby czekała na ten mój wyjazd, bo właśnie tę niedzielę zaskoczyła mnie pozytywnie, ciepłą, słoneczną pogodą. Tak ciepłą, że pierwszy mecz w tym roku mogłem obejrzeć bez kurtki w mojej ukochanej kamizelce. Jakaż to wygoda mieć wszystko pod ręką i jak mi tego brakowało.
Decyzja o wyjeździe zapadła w ostatniej chwili. I to dosłownie w ostatniej, bo mniej więcej o 1:00 w nocy,czyli już w dniu wyjazdu,  do tego miało jeszcze dojść potwierdzenie smsem około południa. Wiadomość, która dotarła na komórkę zawierała taką informację na jaką liczyłem – Tak. Jest miejsce, zabierzemy Cię. Mało tego, szoferzy zabierali mnie niemal spod bloku i na moim osiedlu skończyła się też wycieczka. To co prawda zbieg okoliczności, że trasa wyjazdu pokrywała się z moim miejscem zamieszkania, ale i tak należą się tu kierowcy ogromne podziękowania.
Po raz kolejny sprawdziła się też stara zasada. Nie masz prawa jazdy? – to możesz się napić.
I choć, co prawda, po piwo zwykle sięgam po meczu, to tym razem była ku temu specjalna okazja bo razem ze mną do Koszyc zawitała Wierzbowinka słynąca z gościnności. Pierwszy kwadrans pobytu na stadionie Szreniawy upłynął na śmichach-chicach i wspominaniu ostatniej imprezy w Wierzbnie, oraz zaproszeniach na kolejną.

Oczywiście byłem w małopolskich Koszycach a nie tych na Słowacji. I choć te małopolskie są znacznie mniej znane i nieporównywalnie mniejsze to bynajmniej nie mają powodów, by odczuwać kompleksy w stosunku do bardziej znanego imiennika.

Pierwsza wzmianka o Koszycach w źródłach pochodzi z 1328 roku. Przez Koszyce, położone przy przeprawie przez Szreniawę, przebiegał szlak handlowy z Krakowa i Bochni przez Wiślicę na Ruś Kijowską. 26 czerwca 1374 r. królowa Elżbieta Łokietkówna nadała Koszycom, posiadającym już uprzednio prawa miejskie, prawo magdeburskie i przywilej targów w poniedziałki.
Koszce, mimo iż nigdy nie pretendowały do miana metropolii, to rozwijały się bardzo intensywnie. W mieście znajdowała się komora królewska, która pobierała myto od wozów i pędzonego bydła. W pobliżu Koszyc znajdował się port rzeczny na Wiśle w Morsku. W 1563 r. w mieście znajdowały się 83 domy, 13 jatek rzeźniczych oraz łaźnia. Upadek miasta nastąpił od XVII wieku. Spustoszenia dokonała zaraza z 1654 r., podczas której zmarło m.in. 40 miejscowych mistrzów cechowych. Dzieła zniszczenia dopełnił potop szwedzki.
Tym razem miejscowości bliżej zwiedzić mi się nie udało, ale pewnie to nie ostatnia wizyta w tych rejonach. Inną sprawą jest fakt, że miejscowość nie obfituje w nadmiar zabytków. Prócz parku znajduję się tam Kościół pw. Św. Marii Magdaleny z 1881 roku, wzniesiony w miejsce zniszczonej w pożarze drewnianej świątyni z XV wieku.

Klub powstał w 1922 roku. Od tego czasu przeżywał wzloty i upadki. Jeszcze dekadę temu mogliśmy oglądać Szreniawę na poziomie okręgówki. Obecnie jest to tylko A klasa.

Stadion Szreniawy położony jest przed wjazdem do miejscowości. W okolicy znajdują się liczne pola (nie wiem czym obsiane, Akademii Rolniczej nie skończyłem – a Ola nie było na tym wyjeździe). W każdym razie podróż przez te pagórkowate tereny, przy pięknej pogodzie to coś cudownego. Miła odmiana od ciągłego jeżdżenia po mieście. I choć moja ukochana Nowa Huta, jest niezwykle zielona, to maj w okolicach Koszyc wygląda przepięknie i nawet taki miłośnik socrealizmu ja niżej podpisany czuł się tam niemal jak w raju. Tym bardziej, że nad naszymi głowami święciło tak upragnione przez wszystkich słońce.

Ktoś, kto jedzie na stadion po raz pierwszy może przeoczyć zjazd z główniej drogi na boisko, bo faktycznie nie jest on zbyt widoczny ani oznakowany. Ale to chyba jedyny minus jakiego doszukałem się w tym obiekcie. Są miejsca parkingowe, stadion jest ogrodzony. Postawiono też nowy budynek klubowy. Co prawda, trudno ten obiekt nazwać budynkiem, bo jest to raczej budyneczek. Ale składa się on z szatni, pomieszczenie dla sędziów, toalety, są też prysznice. Wszystko zadbane. W sumie cóż więcej potrzeba w A klasie? W okolicy murawy widać jeszcze stare, obecnie chyba już niewykorzystywane zabudowania klubowe. Całkiem przyzwoicie prezentują się trybuny ulokowane wzdłuż prostej vis a vis klubowych ławek. Co ważne - na trybuny pada cień z rosnących za nimi drzew,  więc kibice mieli nieco lepsze warunki niż ja. Choć w sumie to podczas tego meczu słonko mi jeszcze nie nagrzało mocno czapeczki. Raczej rozmroziło głowę po trwającej z pół roku zimie.

Samo piłkarskie widowisko było bardzo dobre. Dawno już nie pamiętam meczu zakończonego wynikiem 5:3. A już chyba nigdy nie byłem na spotkaniu z taką liczbą  słupków i poprzeczek. Oczywiście mowa tu o sytuacjach, gdy piłka odbijała się od bramki. Było ich w sumie 5.
Przyjemnie ogląda się takie zawody. Jaka szkoda, że wiosna w tym roku przyszła tak późno i że znów nie mogę zgrać swoich wolnych terminów z zaproszeniami…

Powrót z meczu spokojny, bez dodatkowych atrakcji. Najlepszym podsumowaniem tego wyjazdu jest stwierdzenie „zrobiliśmy sobie niedzielny piknik”.
Jeszcze raz dziękuję kolegom z KS za wycieczkę, która przyczyniła się do rozwoju pamiętnika.
Kiedy następny „wypad na pamiętnik”? Już nie długo, jest szansa, że zaliczę go nim ten odcinek ukaże się waszym oczom.

PS. Wierzbowianka zamknęła tamten rok i załapała się na pierwszy odcinek pamiętnika w nowym! Dwa razy pod rząd być w pamiętniku nie udało się chyba nikomu. Toteż liczę, że podczas mojej kolejnej wyprawy do Wierzbna, stoły będą równie suto zastawione jak ostatnio i że w końcu dostanę obiecaną koszulkę.


Tradycyjne pomeczowe PKB:
Piwo: przywieźli je Redaktorowi, aż z Wierzbna i to zimne
Kiełbaski: tych niestety brakło (widać nie było miejsca w samochodzie na grilla)
Bilety: niestety nie są wydawane, Marek, Olo, Marcin – naprawdę walczyłem o bilety jak lew
________________________________________
Przygotował: Dariusz Grochal (Futbol-Małopolska)
 
Chcesz aby Twój klub znalazł się w Pamiętniku Groundhoppera?
Pisz na adres grochal@futmal.pl

;

Źródło: Dariusz Grochal

Dodano: 2017-06-01 12:02:20


Galeria zdjęć

 

Komentarze


Ekstraklasa

Sandecja Nowy Sącz
2:2
Lechia Gdańsk
16.12.2017
18:00
Pogoń Szczecin
1:0
Arka Gdynia
16.12.2017
15:30
Legia Warszawa
0:2
Wisła Płock
16.12.2017
20:30
Lech Poznań
3:1
Bruk-Bet Termalica Nieciecza
17.12.2017
15:30
Wisła Kraków
1:2
Zagłębie Lubin
17.12.2017
18:00
Górnik Zabrze
:
Cracovia Kraków
18.12.2017
18:00

Futsal Ekstraklasa

Słoneczny Stok Białystok
:
FC Toruń
20.12.2017
20:00

Futsal Ekstraliga Kobiet

AZS UJ Kraków
1:1
Wanda Słomniczanka Słomniki
16.12.2017
19:00
ROW Rybnik
11:2
AZS UŚ Katowice
17.12.2017
17:00
ISD-AJD Częstochowa
2:1
Rolnik Głogówek
17.12.2017
17:00
Rolnik Głogówek
:
ROW Rybnik
20.12.2017
18:00

I Liga Futsalu Kobiet (gr. południowa)

Naprzód Sobolów AZS UEK
6:2
Wierzbowianka Wierzbno
16.12.2017
16:00