facebook youtube twitter


Futbol Wyniki Wyślij nam wynik meczu
 

Porażka na koniec roku

Dwudziesta, czyli ostatnia w 2018 roku kolejka, dla Wiślaków oznaczała starcie z Lechem Poznań. Hit przedświątecznego weekendu przyciągnął na trybuny ponad 20 tysięcy kibiców, którzy nie mogli być rozczarowani atmosferą widowiska. A wynik? Ten niestety okazał się minimalnie niekorzystny - Biała Gwiazda po golu Pedro Tiby uległa 0:1.

Już w 5. minucie ofensywny wypad lewą flanką zainicjował Rafał Pietrzak, który płaskim podaniem szukał grającego od pierwszej minuty na szpicy Marko Kolara. Chorwata uprzedził jednak Czarnogórzec, Nikola Vujadinović, ofiarnym wślizgiem wybijając futbolówkę spod nóg napastnika Wisły. Odpowiedź poznaniaków mogła być piorunująca i przypadkowa zarazem - Marcin Wasielewski dośrodkował tak, że piłka nabrała zaskakującej dla Mateusza Lisa paraboli i ostemplowała poprzeczkę. Kilkadziesiąt sekund później osamotniony w ataku Jakub Bartkowski zdecydował się na strzał lewą nogą, ale piłka poszybowała nad bramką. Kolejną okazję na zdobycie gola mieli Lechici, ale po drobnym nieporozumieniu Lisa z Arseniciem i strzale Klupsia, chorwacki stoper wybił piłkę sprzed bramki Wisły. 
 
Drugi kwadrans od mocnego uderzenia mógł rozpocząć Martin Košťál, lecz jego dokręcany strzał z narożnika pola karnego nieznacznie minął lewy słupek bramki Putnocký’ego. Chwilę później chwile grozy pod własną bramką przeżył Lis, który źle przyjął piłkę, przez co bliski dopadnięcia do niej był Gytkjær, lecz na szczęście skończyło się na strachu, gdyż golkiper minimalnie ubiegł Duńczyka. Dwie minuty później licznie zgromadzona widownia mogła być świadkiem bramki sezonu, gdy Pedro Tiba po zbyt krótkim wybiciu Wasilewskiego przyjął piłkę na klatkę piersiową i wypalił z woleja - piłka zatrzymała się tylko na górnej siatce. Ostatnim akcentem przedziału 15-30 w pierwszej połowie był niecelny strzał Halilovicia po złym rozegraniu akcji przez Lecha. Niedokładność zespołu Adama Nawałki była zaskakująca, ale Wiślacy nie potrafili przekuć jej na gola.
 
Trzeci kwadrans toczył się w najlepszym tempie, a oba zespoły stworzyły sobie po jednej dogodnej okazji. Najpierw w 34. minucie z dystansu huknął João Amaral, a Lis odbił piłkę nieco do boku, a nieco przed siebie, z czego chciał skorzystać Gytkjær. Duńczyk główkował celnie, ale Lis wyciągnął się jak struna i przeniósł futbolówkę nad bramkę. Dopiero wówczas sędzia liniowy pokazał, że napastnik Lecha był na ofsajdzie. Pięć minut później po centrze Rafała Pietrzaka niepilnowany Marcin Wasilewski główkował w światło bramki, ale Putnocký sparował futbolówkę na poprzeczkę. Futbolówka wróciła w pole i z bliska chciał ją wepchnąć do siatki Dawid Kort - ta sztuka mu się jednak nie udała, gdyż słowacki golkiper zatrzymał piłkę na linii bramkowej. 
 
Na jeszcze więcej emocji fani czekali w drugiej połowie - i ta zaczęła się od przebojowej szarży Marko Kolara i uderzenia zza szesnastki, które pewnie złapał golkiper Lecha. W 52. minucie kąśliwy strzał z dystansu oddał Wojtkowski, ale i jego próba nie znalazła drogi do siatki. Siedem minut później po dośrodkowaniu Trałki celnie główkował Gytkjær, ale i tym razem Lis pofrunął w pięknym stylu i zbił piłkę do boku. Sztuka ta golkiperowi Białej Gwiazdy nie udała się w 75. minucie - wtedy to po zamieszaniu w polu karnym Wisły futbolówka trafiła pod nogi Pedro Miguela Amorima Pereiry da Silvy, znanego bardziej jako Pedro Tiba. Portugalczyk mierzonym płaskim strzałem z linii pola karnego trafił w sam prawy narożnik bramki i nie dał szans Lisowi. 
 
 
Wisła Kraków - Lech Poznań 0:1 (0:0)
Tiba 75.
 
Wisła: Lis - Bartkowski, Wasilewski, Arsenić, Pietrzak - Basha (62 Plewka), Halilović - Wojtkowski (86 Śliwa), Kort (90+2 Palčič), Košťál - Kolar.
 
Lech: Putnocký - Wasielewski, Rogne, Vujadinović, Kostewycz - Trałka, Tiba - Klupś (82 Tomasik), Amaral (90+2 Sobol), Makuszewski - Gytkjær (76 Tomczyk).
 
Sędziował: Paweł Raczkowski z Warszaw

 

 

Źródło: Wisła Kraków

Dodano: 2018-12-22 01:43:04


Zobacz też: Ekstraklasa

Wisła Kraków  Cracovia 

Komentarze