facebook youtube twitter


Futbol Wyniki Wyślij nam wynik meczu
 

Głową w kryzys (foto)

Głową w kryzys (foto)

Wynik może okazały ale zdecydowanie zaciemnia obraz gry w tym spotkaniu. Start może i rozpoczął pojedynek z wysokiego C i do 30 minuty w zasadzie grał znakomicie ale później nastąpił głęboki kryzys, którego przebieg ważył losy pojedynku.
 
A jak wspomniano, na wstępie Start grał wyśmienicie. Już po 3 minutach miejscowi mogli śmiało prowadzić i to ze 2:0 ale choćby Czechowskiemu zabrakło nuty szczęścia bo dwa jego uderzenia z niewielkiej odległości były w ostatniej chwili blokowane. W 10 minucie Celej wybitnie przymierzył z wolnego w okienko i wyglądało na to, że plan gospodarzy na ten mecz działa zgodnie z harmonogramem. Potem oglądaliśmy nawet śliczne akcje na jeden kontakt, wyprowadzanie groźnych kontr, przyjemne akcje w ataku pozycyjnym. Wszystko wskazywało na to, że Start spokojnie powtórzy wysoki wynik z jesieni gdy w Tenczynku wygrał 5:1. Tyle, że po 30 minutach wkradł się tajemniczy chaos w grę defensywną miejscowych. Dwa momenty nieuwagi mogły ich kosztować utratę goli. Najpierw Izdebski, a dosłownie minutę później Mitka pudłowali minimalnie z 20 metrów po przechwytach piłki. To był zwiastun kryzysu miejscowych. Im bliżej środka pojedynku, tym więcej do powiedzenia mieli goście. W 42 minucie po podaniu Czaka, Wadas omal nie zaskoczył Białeckiego, a w ostatniej akcji pierwszej odsłony, miejscowi doigrali się. Do daleko z głębi pola posłanej piłki pognał najgroźniejszy wśród gości Mitka, uprzedził na przedpolu Białeckiego i ofiarną główką wpakował futbolówkę do siatki.
 
A to dobiero początek kłopotów miejscowych. Tuż po wznowieniu gry po przerwie, po starciu G.Panka z Mitką, goście domagali się karnego. W kolejnej akcji znów pachniało golem. Mitka obsłużył prostopadłym podaniem Ślusarczyka i gdyby ten ostatni wykazał więcej pewności siebie, pewnie Białecki miałby spory problem z ratowaniem zespołu.
 
Miejscowi jednak urwali się ze stryczka. Wykorzystali po raz kolejny swojego asa z rękawa... stałe fragmenty gry. W 48 minucie po dośrodkowaniu Celeja z kornera, w piłkę głową wpadł G.Panek i ta niemal rozerwała siatkę. Start objął nieoczekiwanie w trakcie kryzysu prowadzenie ale wcale nie utorowało to jeszcze drogi miejscowych do triumfu. Dosłownie 2 minuty później po faulu Pytki na Kurdzielu, Kuźnik wykonywał karnego i choć celował niemal w okienko, to pofrunął tam Białecki i uratował zespół od utraty gola. Cóż jednak z tego, skoro goście mieli kolejne okazje na zdobycie bramki. W 52 minucie po błędzie Wojtonia, Białeckiego postraszył atomowym uderzeniem Tataruch, a w 62 minucie mieliśmy... kolejnego karnego! To, co Mitka zrobił z defensywą Startu zasługiwało na gola. Snajper gości mijał kolejnych rywali niczym tyczki i to od połowy boiska! Nikt nie był w stanie tego zawodnika powstrzymać dopóki nie dopadł do niego S.Kozioł. Z tym, że było już trochę za późno i jego faul na Mitce sprokuorwał jedenastkę. Do piłki podszedł tym razem Izdebski i pewnym uderzeniem doprowadził do remisu.
 
Kryzys miejscowych minął wraz z wejściem na boisko Pawła Panka. Niemal natychmiast dostał on znakomite dośrodkowanie na dalszy słupek od Pytki (po krótko rozegranym rzucie wolnym) i pewnym uderzeniem głową odzyskał prowadzenie dla Startu. Kilka chwil później Tęcza dostała cios nokautujący. Powtórkę z rozrywki zafundował duet Celej - G.Panek. Identyczna wrzutka z kornera i identyczne uderzenie z głowy. Było już 4:2 i przyjezdni stracili wiarę w niespodziankę. A w doliczonym czasie gdy jeszcze Czechowski zmarnował dwie stuprocentowe okazje i aż "strach" pomyśleć, że mimo tak kiepskich momentów gospodarzy między 30 a 60 minutą - mogli oni nawet rozgromić Tęczę.
 
Goście na pewno czują niedosyt. Owszem, pierwsze i ostatnie 30 minut należało do miejscowych ale z tego środkowego fragmentu meczu, goście mogli wyciągnąć znacznie więcej, łącznie z końcowym triumfem. Siłą miejscowych była zespołowa gra do 30 minuty, a potem już tylko... stałe fragmenty gry. Można powiedzieć, że miejscowi zwalczyli kryzys uderzeniami z głowy... po stałych fragmentach gry.
 
FUTMAL MVP wędruje dziś do Piotra Pytki. To prawdopodobnie jedyny gracz, który ma w tym pojedynku prawie nic na sumieniu. Owszem, mógł zachować więcej zimnej krwi w ofensywie przy jednej z akcji w pierwszej połowie ale jego dynamika, siła fizyczna i kilka precyzyjnych dalekich podań otwierało drogę do bramki kolegom z drużyny. Noi ta asysta przy golu na 3:2. To chyba klucz do końcowej oceny gry tego zawodnika. Wyborne dośrodkowanie w kluczowym dla losów meczu momencie, pozwoliło Startowi odzyskać prowadzenie i wyjść z 30 minutowego kryzysu.

Klasa A (Chrzanów), 04.05.2019
Start Kamień - Tęcza Tenczynek 4:2 (1:1)
Celej 10, G.Panek 48, 69, P.Panek 64 - Mitka 45, Izdebski 62 (k)
 
Sędziował: Sebastian Celarek (Chrzanów)
Żółte kartki: T.Panek - Stala
Start: Białecki - Pytka, G.panek, Koszycki, S.Kozioł (76 Bulanda) - Czech (89 Paszkowski), T.Panek, Wołek (75 Gara), Czechowski, Wojtoń (60 P.Panek) - Celej.
Tęcza: Maciejowski - Kurdziel, Kuźnik, ZIęba, Wadas - Czak, Tataruch, Izdebski, Liszka (46 Stala) - Ślusarczyk, Mitka.

Wiesław Liszka (trener Tęczy): - Na pewno do domu wracamy z poczuciem niedosytu. Mieliśmy swoje pięć minut w tym meczu i spokojnie można było wypracować sobie zwycięstwo. Wielka szkoda, że nie udało się wykorzystać jednego z rzutów karnych. Ale większa szkoda tych straconych goli, zwłaszcza tych dwóch ostatnich. Szczególnie boli ten ostatni bo nasz golkiper zawahał się na przedpolu i dopuścił obrońcę rywala do uderzenia głową. Gołym okiem widać, że drużyna Startu ma świetnie opracowane stałe fragmenty gry i tym elementem dziś nas pokonała. Mimo to jestem dumny z moich podopiecznych bo naprawdę dzielnie walczyli i jak na wąską kadrę jaką dysponujemy i kiepską frekwencję na treningach, to naprawdę prezentujemy się całkiem dobrze. Pewnie, gdybyśmy solidniej i więcej pracowali na treningach, notowalibyśmy znacznie lepsze wyniki. Ale nie jest źle, mamy już bezpieczną przewagę nad strefą spadkową i to w tym sezonie było najważniejsze, bez nerwów utrzymać się w stawce A-klasowców. Postraszyliśmy czołową ekipę ligi i toczyliśmy z nią wyrównany bój. Całe szczęście, w końcówce nie dobili nas miejscowi bo wynik 6:2 niesamowicie fałszowałby obraz tego pojedynku.  
 
Paweł Panek (Start): - No niestety, im bliżej końca sezonu tym więcej przeżywamy nerwowych chwil. Naturalne staje się też to, że niemal każdy rywal przede wszystkim się broni i szuka z nami jedynie szans w grze z kontrataku. Ale przyczyny leżą i po naszej stronie bo na pewno nie w każdym meczu mamy zawodnika, który potrafi wziąć ciężar gry na swoje barki, a już na pewno czasami brakuje nam większej ilości takich graczy. W efekcie pojawia się w grze nerwowość, a to zwiastuje tylko kłopoty. Dziś Tęcza postawiła nam wysoko poprzeczkę zwłaszcza w środku pola. Były momenty, w których przegrywaliśmy wiele piłek w tej strefie noi zbyt luźno kryliśmy tam zawodników. Na pewno nie pomaga także to, że los zmusza nas do dużych roszad w formacji obrony, a to na pewno utrudnia skuteczną walkę w trzeciej linii. Całe szczęście, że w ofensywie mamy sporo atutów. Tu skład personalny niespecjalnie się zmienia, potrafimy wykorzystywać fakt znakomitego zgrania ze sobą kilku zawodników i to często pomaga nam w trudnych chwilach. Czemu rzadziej grywam w wyjściowym składzie? Na pewno poniekąd to efekt słabo przepracowanego okresu przygotowawczego. Złożyło się na to kilka niezależnych ode mnie czynników. No cóż, póki co wchodzę z ławki i robię wszystko by dokładać swoją cegiełkę do zdobyczy punktowych drużyny. Jedno jest pewne, o miejsce w wyjściowym składzie cały czas walczę.
 
Stanisław Kozioł (grający prezes Startu): - Pytał Pan o to co wydarzyło się w Regulicach. No cóż, walcząca o awans drużyna Startu straciła punkty praktycznie z outsiderem tabeli. Tak to już czasami bywa, że pojedynki z ekipami walczącymi o byt nie układają się po myśli, nie wzbudzają odpowiedniego poziomu koncentracji i prowadzą do nieprzewidywalnych sytuacji. Na pewno sami sprokurowaliśmy sobie w tym meczu problemy ale też zmarnowaliśmy kilka okazji które mogły zamknąć tamten mecz. Rywal był bardzo skuteczny i trzeba było pogodzić się z podziałem punktów. Mamy naprawdę bardzo silny jak na tą ligę zespół. Na pewno najsilniejszy w dziejach Startu. Na pewno też nie brakuje nam umiejętności piłkarskich, wydaje się jednak, że wytworzyła się pewnego rodzaju presja w walce o wygranie ligi. To oddziałowuje na psychikę i czasami negatywnie wpływa na grę. Dowodem na to jest koncertowa gra do pewnego momentu w kolejnych meczach. Potem pojawia się w naszej grze nerwowość, jakaś blokada i przeżywamy nerwowe chwile. Wierzę w ten zespół, bo to grupa naprawdę dobrych i inteligentnych piłkarzy, trzeba tylko uporać się z presją tabeli, a wtedy na pewno wrócimy na właściwe tory. Całe szczęście, że wróciliśmy na właściwe tory jeśli chodzi o stałe fragmenty gry. Tych elementów brakowało nam jesienią, dziś nawet w trudnych chwilach, ratuje nam to skórę. Co ciekawe, to schematy wypracowane jeszcze dwa lata temu z trenerem Pawłem Bogdanowiczem. Jego powrót zimą na ławkę trenerską przyczynił się do tego, że z tego atutu znów zaczęliśmy czerpać korzyści. No cóż walczymy dalej. Przed nami pojedynki bezpośrednie z całą, już całkiem szeroką stawką drużyn walczących o awans. Naturalnie szkoda, że lider z Libiąża ma ten handicap, że zdecydowaną większość punktów zdobywał bez gry - walkowerami, ale to już historia, która dodatkowego komentarza nie wymaga.


RELACJA ZREALIZOWANA W RAMACH USŁUGI FUTMAL PREMIUM

 

 

Źródło: Piotr Kwiecień

Dodano: 2019-05-05 10:49:30


Galeria zdjęć

 

Zobacz też: Klasa A (Chrzanów)

Start Kamień  Tęcza Tenczynek 

Komentarze