facebook youtube twitter


Futbol Wyniki Wyślij nam wynik meczu
 

1L: Arcyważne zwycięstwo tyszan z Sandecją

I liga polska, 21.05.2014
Sandecja Nowy Sącz - GKS Tychy 0:1 (0:1)
Denis Popović 23'

 

Żółte kartki: Fałowski, Słaby, Bębenek
Sandecja: Kozioł - Makuch (80 Kalisz), Bartków, Słaby, Mójta, Nather, Urban (73 Maślejak), Bębenek, Grzeszczyk, Frańczak, Fałowski (60 Górski)
GKS Tychy: Misztal - Grzybek, Balul, Masternak, Chomiuk, Zganiacz, Zunic, Bukowiec, Szczęsny (81 Mąka), Popović (75 Smółka), Wodecki (62 Małkowski)

 

 

Statystyki:
Gole: 1-0
Strzały celne: 4-3
Strzały niecelne: 9-2
Strzały zablokowane: 2-1
Faule: 14-11
Spalone: 3-1
Rzuty rożne: 7-2
Żółte kartki: 3-0

 


Sandecja Nowy Sącz - GKS Tychy to mecz dwóch klubów, których kibice są ze sobą zaprzyjaźnieni. Podczas meczu dali temu wielokrotnie wyraz, a na stadionie można było ujrzeć barwy obu klubów, a także zaprzyjaźnionej Cracovii. Mecz skończył się wynikiem, który zadowolił wszystkich kibiców - zarówno tych miejscowych jak i tych z Tychów. Sandecja ma bowiem zapewniony przyszłoroczny pierwszoligowy byt. Natomiast dla gości wczorajsze zwycięstwo może okazać sie w ostatecznym rozrachunku bezcenne. W mecz lepiej weszli goście, którzy długo rozgrywali piłkę między sobą długo się przy niej utrzymując. Czynili to jednak w większości na własnej połowie i mieli problem z przedostaniem się pod pole karne Kozioła. Z biegiem czasu gospodarzom udało się przejąć inicjatywę - aż stworzyli sobie sytuacje w 9 oraz 12 minucie meczu. Tyszanie realne zagrożenie w polu karnym Sandecji wykreowali sobie dopiero w 16 minucie meczu. Jeden z nich otrzymał piłkę na prawej stronie boiska i nieatakowany przez nikogo wbiegł w pole karne. Zdecydował się na strzał, ale dobrze interweniował Kozioł. Duża niefrasobliwość w obronie mogła być fatalna w skutkach. W 17 minucie oglądaliśmy najprawdopodobniej najładnieszą akcję wczorajszego spotkania. Gospodarze wymienili między sobą serię krótkich podań z pierwszej piłki, a uczestniczyło w tym co najmniej trzech z nich: Nather, Urban i Fałowski. Ostatecznie po podaniu z lewej strony i zmyleniu defensywy gości, która spodziewała się zagrania w pole karne do wycofanej przed szesnastkę piłki dobiegł jeden z piłkarzy Sandecji, ale trafił nieczysto w piłkę i w efekcie po jego uderzeniu futbolówka wylądowała na aucie. Szkoda tej sytuacji, bowiem było to kilkanaście sekund naprawdę atrakcyjnej piłki. Z kolei w 18 minucie po błędzie Bartkówa, który stracił piłkę na własnej połowie dobrą okazję stworzył sobie Zunic. Jego strzał z dalszej odległości wyłapał bez problemów golkiper gospodarzy. Co nie udało się Zuniciowi udało się 5 minut później Popovic'iowi. Napastnik gości na gola zamienił podanie z lewej strony od Chomiuka - miał tyle czasu, że mógł spokojnie przyjąć piłkę i równie spokojnie oddać strzał na bramkę Kozioła pytając go o to gdzie skierować futbolówkę. 0:1 dla gości, którzy w pierwszej połowie jeszcze tylko raz zagrozili Sandecji - w 33 minucie spotkania. Próby gospodarzy z 26, 36, 39 oraz 40 minuty nie przyniosly bramkowego rezultatu.


Druga połowa to już totalna dominacja Sandecji, która jednak nie stworzyła sobie dogodniejszej i lepszej sytuacji niż ta opisywana z 17 minuty meczu. Gospodarze strzelali wiele razy, ale w większości sytuacji piłka mijała bramkę Misztala. Goście cofnęli się i rzadko wychodzili zza zbudowanego przez siebie muru. Muru, w który przez całą drugą połowę Sądeczanie nieudolnie, za przeproszeniem "walili głową". Mimo zdecydowanej przewagi w posiadaniu piłki byli bardzo nieudolni w swoich atakach - czegoś w nich brakowało. Być może był to brak umiejętności, być może brak jakości. Sandecja nie była w stanie strzelić bramki zespołowi, którego groźne wyjścia z własnej połowy w drugiej odsłonie meczu można dosłownie zliczyć na palcach jednej ręki - ja naliczyłem takich trzy. Jedno z nich, w 67 minucie spotkania zaowocowało rzutem wolnym sprzed pola karnego po faula Bartkówa. Dobry strzał Popovic'ia wybronił jednak Kozioł. W 70 minucie na trybunach rozeszła się pieśn o tym, że GKS Tychy "nigdy nie spadnie". Dzięki zwycięstwu oraz innym wynikom środowej kolejki Tyszanie opuścili strefą spadkową i kibice mogą wierzyć w końcowy sukces. Mimo to prawdopodobnie do końca sezonu Tyszanie będą uwikłani w walkę  o utrzymanie - mają bowiem tyle samo punktów co pierwsza ze spadających na ten moment drużyn. 

Jan Żurek: Ten mecz nas kosztował dużo... nie tyle wysiłku co walki z psychiką. W tej sytuacji w której jesteśmy zwycięstwo było dla nas przedłużeniem nadziei na to, że utrzymamy się w I lidze. W pierwszej połowie strzeliliśmy bramkę i wróciliśmy do konsekwentnej gry w tyle. Graliśmy swoje catenacchio. Szczęśliwie... jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy, gratuluję moim chłopakom i dziękuję im za wniesiony dzisiaj wysiłek.

Ryszard Kuźma: Cieszę się, że nie jestem w sytuacji GKS Tychy, czyli teraz każdy kolejny mecz nie jest dla nas meczem o życie. Wcześniejzymi wynikami doprowadziliśmy do komfortowej sytuacji. To jest w całości tych rozgrywek bardzo ważny element i chciałbym to podkreślić. Oczywiście jestem nie tak szczęśliwy...wręcz jestem troszeczkę podłamany tym, że nie wygraliśmy tego spotkania. Bardzo chcieliśmy je wygrać. Niestety. Żeby wygrać mecz nie można najpierw stracić gola, a my po jednej z niewielu akcji gości straciliśmy gola i później cały mecz przesiadywaliśmy na ich połowie, ale niestety zabrakło nam wykończenia, ostatniego podania, agresji w polu karnym. Dosyć dużo drużyna popracowała w ataku pozycyjnym i dużo było utrzymania się przy piłce, dużo zagrań do skrzydeł, ale te dośrodkowania były niecelne, albo nikt nie zamknął - nie wszedł przed rywala na pozycję. Więc trudno tu było pokusić się o jakąś zdobycz. Nie było takiej klarownej sytuacji, brakło też oczywiście strzałów z dystansu. Biliśmy głową w mur i to tak mocno, ale niestety w piłce tak z reguły jest, że ciężko jest tworzyć - łatwiej jest grać prostymi środkami.

Jan Żurek:  Jak graliśmy piłką i mieliśmy więcej przewagi, mieliśmy sytuacje i strzelaliśmy bramki to nie było tych efektów punktowych. A dzisiaj przede wszystkim liczy się dla nas zwycięstwo i dzisiaj mieliśmy na tyle szczęścia. Ale taka jest piłka...taka jest piłka.

Źródło: michał bielecki

Dodano: 2014-05-23 10:44:19


Zobacz też: I liga

GKS Tychy  Sandecja 

Komentarze


I liga futsalu, gr. południowa

Futsal Nowiny
5:2
GKS Futsal Tychy
22.01.2022
19:30
Unia Tarnów
2:3
AZS UMCS Lublin
23.01.2022
17:00
Heiro Rzeszów
6:3
Gwiazda Ruda Śląska
23.01.2022
17:00
AZS UEK Kraków
6:2
FC Siemianowice Śląskie
23.01.2022
18:00
GSF Gliwice
3:5
BSF Bochnia
23.01.2022
15:30

Ekstraliga Futsalu Kobiet, gr. południowa

AZS UJ Kraków
1:2
AZS UEK Słomniczanka Słomniki
22.01.2022
 
Respekt Myślenice
1:1
Rekord Bielsko Biała
23.01.2022
17:00

I Liga Futsalu Kobiet, gr. południowa

AZS UP Wanda Kraków
5:1
AZS UŚ Katowice
22.01.2022
 
Unia Opole
5:3
Plon Błotnica Strzelecka
23.01.2022
17:30
ROW Rybnik
2:3
ISD-AJD Częstochowa
23.01.2022
16:00

II Liga Futsalu Kobiet, gr. małopolska

Tyniec Kraków
:
Iskra Tarnów
23.01.2022
10:00