facebook youtube twitter


Futbol Wyniki Wyślij nam wynik meczu
 

Życie z gwizdkiem (13) - Kontrowersje

Życie z gwizdkiem (13) - Kontrowersje

Z uwagi na dużą ilość otrzymanych od Państwa wiadomości e-mail z prośbą o wyjaśnienie słuszności podejmowanych przez sędziego decyzji lub wskazanie ewentualnego błędu, postanowiłem przedstawić swój pogląd na wymieniane w wiadomościach sytuacje.

 

 

Jako pierwsze spotkanie pozwolę sobie przedstawić mecz Korony Kielce z Lechią Gdańsk prowadzone przez najlepszego małopolskiego sędziego, Tomasza Musiała. Już na początku bardzo spodobało mi się podejście kolegi Musiała do zawodników – liczne uśmiechy (całej trójki sędziowskiej), luźny ton rozmowy, lekkie spoufalenie z zawodnikami (m.in. mówienie do zawodników w trybie grzecznościowym używając imienia np. Panie Sebastianie) pozwoliło, w moim odczuciu, zdobyć sympatię. 
 
Pierwsza krytykowana przez liczne grono osób decyzja o pokazaniu zawodnikowi Lechii (Gersonowi) żółtej kartki powoduje moje zdziwienie, gdyż w mojej ocenie ta sytuacja w pełni wyczerpuje znamiona sytuacji korzystnej do zdobycia bramki, a wyblok gdańszczanina na zawodniku Korony powoduje uniemożliwienie dalszego kontynuowania gry i utrzymania się przy piłce. Biorąc także pod uwagę, że piłka nie znajduje się w zasięgu zdarzenia poznajemy dokładny cel i intencje zawodnika Lechii, jakim jest atak na przeciwnika. Zatem decyzja Tomka Musiała jest w 100% słuszna i prawidłowa.

Niestety, inaczej interpretuję decyzję z 47 minuty, gdy Gerson fauluje wychodzącego na czystą pozycję piłkarza Korony. Zdarzenie mające miejsce na około 20 metrze od bramki gdańszczan w sytuacji, gdy napastnik opanowując piłkę wychodzi sam na sam z bramkarzem, idealnie na wprost bramki, nie może nie skończyć się bezpośrednim wykluczeniem faulującego z gry. I osobiście nie przyjmuję tłumaczenia, że drugie napomnienie także skutkuje wykluczeniem z gry, gdyż obrońca winien ponieść konsekwencje wynikające z faulu czyli zawieszenie na co najmniej jeden kolejny mecz, a w sytuacji dwóch żółtych kartek tak owego nie poniesie. Nie mówiąc już o karze finansowej. Zatem w mojej ocenie był to błąd całego zespołu sędziowskiego.

Kapitalnie natomiast zachował się Kolega Sebastian Krasny, kiedy kilkadziesiąt sekund później podpowiedział sędziemu głównemu podyktowanie ewidentnego rzutu karnego za zagranie ręką stojącego w murze piłkarza gości. Jakież to życie jest przewrotne i pokazuje, jak silną psychikę muszą mieć sędziowie, i jak powinni być otwarci na konstruktywną krytykę.

Przypomnijmy sobie mecz Legii z Jagiellonią, doliczony czas gry i rzut karny podyktowany przez Pawła Gila na wyraźne wskazanie Piotra Sadczuka. Myślę, że nie znajdzie się ani jedna osoba w kręgu osób ze środowiska piłkarskiego, która by oszczędziła wówczas Kolegę Piotra, a w skrajnych i nieodpowiedzialnych i głupich zarzutach potrafił nawet wyczytać zarzuty celowego forowania warszawian. 

Dzisiaj nie tylko staje się wzorcem dla młodych sędziów asystentów, ale przede wszystkim ukazuje prawdziwą istotę fachu sędziego. Jeden błąd, nie ważne jak wielki i istotny, nie może być rozpamiętywany i wpływać na postawę sędziego w kolejnych meczach, bowiem jedną z najważniejszych cech osobowościowych arbitra jest odwaga przy podejmowanych decyzjach. Telewizyjni fachowcy mają kilka powtórek telewizyjnych do podjęcia krytycznej decyzji, zespół sędziowski natomiast ma zaledwie ułamek sekundy.

Na pytanie dotyczące kary napomnienia za zagranie piłki ręką, nie jest bardziej skomplikowana niż się wszystkim wydaje. Gdyby do sytuacji podejść zgodnie z literą PGwPN, zawodnik Lechii zasłużył na karę napomnienia za powiększanie swojego obrysu ciała, w końcu odbija piłkę lecącą w światło bramki, gdzie stoi jeszcze Damian Łukasik i bramkarz Maric, więc o karze wykluczenia nie może być w ogóle mowy. Błąd ten jest jednak można zrozumieć, gdyż sędzia Musiał sytuacji nie widział, a nie dostał stosownej podpowiedzi.

Kolejną długo dyskutowaną i poruszaną w wiadomościach sytuacją jest zagranie piłki ręką przez obrońcę Legii Warszawa w meczu w Lubinie. Niestety zmartwię wszystkich tych, którzy doszukują się kolejny już zresztą raz faworyzowania stołecznej drużyny przez sędziów, ponieważ uważam, że w żadnym wypadku drużynie Zagłębia nie należał się rzut karny.
 
Aby zrozumieć istotę tej sytuacji, należy zagłębić się w zrozumieniu istoty dyktowania rzutu wolnego za zagranie piłki ręką. Po pierwsze musi mieć miejsce tak owe zagranie, które dodatkowo musi być celowe, zamierzone, i musi mieć miejsce ruch ręki do piłki. Czy w tej konkretnej sytuacji możemy mówić o spełnieniu tych warunków? Zawodnik Zagłębia zagrywa piłkę w pole karne, gdzie obrońca Legii chcąc ją wybić trafia we własną rękę. Ułożenie ręki jest naturalne, warszawski zawodnik w żaden sposób nie próbuje opanować piłki, a jego intencją nie jest podanie nogą do ręki celem przyjęcia futbolówki, lecz (nieudolna) próba jej wybicia. Dla przypomnienia, podobna sytuacja miała miejsce kilka lat wcześniej w meczu pomiędzy Legią a Białą Gwiazdą, kiedy to bodajże Tomasz Jodłowiec podobnie nieszczęśliwie skiksował, i podobnie jak w tym meczu sędzia słusznie puścił grę.

O ile zagranie piłki ręką bądź niecelowy jej kontakt z górną kończyną zawodnika jest jedną z najbardziej kontrowersyjnych decyzji, jakie musi podjąć sędzia na boisku, to już forowanie wyroków o celowym faworyzowaniu którejś drużyny jest moim zdaniem co najmniej nieuzasadnione. Jak wiemy błędy zdarzają się wszystkim, tyle że jedne są bardziej, a drugiej mniej nagłaśniane.

Ostatnią omawianą sytuacją jest zdarzenie ze szlagieru Bundesligi, a mianowicie przerwanie zawodów przez sędziego meczu Bayer Leverkusen – Borussia Dortmund. Na pytanie, czy sędzia miał prawo przerwać mecz i udać się do szatni odpowiadać nie muszę, gdyż już oficjalne stanowisko zajęła w tej sprawie niemiecka federacja. Postanowiłem jednak ustosunkować się do słów Pana Tomasza Hajty i innych fachowców i wielkich znawców sędziowskiego rzemiosła. Otóż Panie i Panowie, musicie Państwo wiedzieć, że nigdzie w PGwPN nie jest napisane, że sędzia ma obowiązek wytłumaczyć zawodnikowi, trenerowi czy komukolwiek na boisku sens i argumentację podjętej przeze zespół sędziowski decyzji. 

Abstrahując od słuszności uznania zdobytej bramki, podziwiam sędziego tego meczu za poziom cierpliwości do trenera Bayeru. Po pierwsze usunięcie delikwenta z ławki rezerwowych mogło mieć miejsce dużo wcześniej, gdyż już drugi wybryk winien skutkować usunięciem ze strefy technicznej. Pan sędzia postanowił najpierw upomnieć trenera gospodarzy za pośrednictwem sędziego asystenta, a gdy już zwierzchnik „Aptekarzy” przekroczył jakiekolwiek normy dopuszczalnego zachowania poprzez wtargnięcie na boisko, postanowił odesłać go na trybuny.

Oczywiście nie uczynił tego osobiście, bowiem rolę pośrednika w takiej sytuacji pełni sędzia techniczny, jednak gdy ten nie był przez trenera Bayeru słuchany, sędzia główny słusznie poprosił kapitana zespołu o przekazanie trenerowi informacji o przymusowym udaniu się na trybuny. Gdy i tym razem trener okazał się nieugięty, sędzia słusznie przerwał mecz i udał się do szatni. Prawdę powiedziawszy, gdyby w tym momencie mecz zakończył i postanowił go nie wznawiać, także błędu by nie popełnił.

Zastanawiające jest dla mnie to, o co toczy się dyskusja. Dlaczego wszyscy uznają winę arbitra podczas gdy to trener zachowywał się w sposób nieodpowiedzialny i wybitnie niesportowy, utrudniając wykonywanie obowiązków służbowych zespołowi sędziowskiemu, drużynie gości i – o zgrozo – swojemu własnemu zespołowi.

Niestety, ale większość krytykujących feruje wyroki nie znając przepisów gry i tym samym krzywdzi tych, którzy poddawani są ocenie. Jestem daleki od bronienia kogokolwiek, ponieważ fakty obronią się same. Jestem przygotowany na krytykę moich interpretacji konkretnych sytuacji boiskowych, ponieważ każdy sędzia i obserwator, a także kibic może mieć swoje zdanie na każdy temat. Pytanie jednak, na ile jest ono merytoryczne.

Oceniając sytuacje boiskowe bardzo ważne jest, aby sympatie i antypatie pozostawić daleko od siebie, najlepiej za drzwiami mieszkania lub bramą stadionu, a wówczas w oparciu na zapisy PGwPN można w sposób obiektywny ocenić słuszność podjętych decyzji.

Niezależnie jednak od przyjętego stanowiska jestem przeciwnikiem dyktatorskiego stawiania problemu. Uważam, że w każdej sytuacji należy dyskutować i problem omówić, a wspólne wnioski mogą przynieść więcej korzyści niż jednostronny osąd.
 
Na szczęście coraz więcej osób, sędziów i obserwatorów, jest tego samego zdania, przez co zyskujemy wszyscy z zawodnikami na czele. Wielokrotnie bowiem zdarzało mi się wyjaśniać i omawiać z zawodnikami i trenerami, już po meczu, kontrowersyjne decyzje podejmowane w trakcie meczu niezależnie, kto ten mecz sędziował.

Dziękując za liczne pytania zachęcam do samodzielnej spokojnej oceny zdarzeń boiskowych z udziałem nas samych, jak i tych mających miejsce w meczach oglądanych w telewizji. Dzięki temu wszyscy stajemy się lepsi i coraz bardziej wyedukowani.


Przygotował: kApRaL / kapral_fm@interia.eu 

Treści zawarte w felietonach zawierają niezależne opinie ich autora i nie są oficjalnym stanowiskiem redakcji Futbol-Małopolska. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść tych artykułów.

Źródło: kApRaL

Dodano: 2016-02-29 23:11:56


Życie z gwizdkiem 

Komentarze


II Liga Futsalu Kobiet, gr. małopolska

Wierzbowianka II Wierzbno
:
AZS AGH Kraków
22.01.2020
21:15

I Liga Futsalu, gr. południowa

AZS UMCS Lublin
:
FC Siemianowice Śląskie
25.01.2020
 
Futsal Team Brzeg
:
Górnik Polkowice
25.01.2020
 
Marfarbex Busko Zdrój
:
Heiro Rzeszów
25.01.2020
18:00

II Liga Futsalu, gr. małopolsko-świętokrzyska

Sparta Spytkowice
:
Unia Tarnów
25.01.2020
 
AZS UEK Kraków
:
BSF Busko Zdrój
25.01.2020
 
UKS Pińczów
:
Futsal II Nowiny
25.01.2020
 

I Halowa Liga Oldbojów (Kraków)

Strzelcy
:
Wieczysta Kraków
24.01.2020
19:30
Clepardia Kraków
:
Grębałowianka Kraków
24.01.2020
19:30
Prokocim Kraków
:
Orzeł Piaski Wielkie
24.01.2020
20:30
Wisła Kraków
:
Dąbski
24.01.2020
20:30
Hutnik Kraków
:
Garbarnia Kraków
24.01.2020
21:30
Opatkowianka Opatkowice
:
Cracovia Kraków
24.01.2020
21:30